Za Niepodległą. Częstochowianie polegli w wojnach 1914-1921

Otrzymaliśmy ciekawy artykuł autorstwa pana Wojciecha Rotarskiego. Myślimy, że wzbogaci on nasze wiadomości o mieszkańcach Częstochowy którzy oddali życie dla odzyskania niepodległości:

Zamierzeniem autora było opublikowanie listy częstochowian poległych za Ojczyznę w latach 1914–1921 – walczących w szeregach Legionów Polskich, od XI 1918 r. w Wojsku Polskim (łącznie z gimnazjalistami, którzy brali udział w rozbrajaniu Niemców) i w oddziałach III powstania śląskiego. Nie odnaleziono mieszkańców naszego miasta, którzy polegli w powstaniu wielkopolskim. Przez częstochowian rozumie się nie tylko urodzonych w Częstochowie, ale także tych wszystkich, którzy przez lata nauki bądź działalności związali się z miastem.

Artykuł do pobrania w formacie PDF

Log in to comment

Wygoda w gminie Konopiska i jej mieszkańcy - krótka historia

Kilka lat temu opisałem historię powstania i zasiedlenia wsi Kijas w gminie Konopiska. Kontynuując tę historyczną podróż, postanowiłem odtworzyć również to co działo się we wsi Wygoda. Miejscowości te były powiązane ze sobą nie tylko przez sąsiedztwo, ale również poprzez nazwę urzędową Wygoda-Kijas, stosowaną prawdopodobnie w latach 1952 – 2012.

Skąd wzięła się nazwa wsi? Na pewno nie wiąże się z nazwiskiem żadnym z jej mieszkańców. Może wpływ na nią miały dobre warunki do osiedlania się, takie jak droga łącząca Konopiska z Dźbowem i skrzyżowanie z drogą na Wąsosz? Może w tamtych czasach ludzie powiadali „…osiedlać się tam to wygoda”

W opracowaniu oparłem się głównie na księgach metrykalnych i księdze meldunkowej z lat trzydziestych XX wieku - znajdujących się w Archiwum Państwowym w Częstochowie.

Czytaj więcej: Wygoda w gminie Konopiska i jej mieszkańcy - krótka historia
Log in to comment

Tomasz Kukuła Avatar
Tomasz Kukuła odpowiedział w temacie: #34019 2 miesiąc 2 tygodni temu
Panie Marcinie, bomba!
Wygoda to miejsce skąd pochodzili moi przodkowie, marzyło mi się takie opracowanie.
Moje nazwisku cytuje Pan 51 razy, większość osób jest mi dobrze znana. Być może coś poprawię ale na to potrzebuję nieco czasu by to wszystko na spokojnie przeczytać.
Mam pytanie - czy nie udało się Panu dotrzeć do jakichś map katastralnych które pomogłyby rozrysować rozmieszczenie domów?
Pozdrawiam, Tomek
Danuta Blachnicka-Łebek Avatar
Danuta Blachnicka-Łebek odpowiedział w temacie: #34090 2 miesiąc 1 tydzień temu
Piękne opracowanie. Zostanie na wiele pokoleń.
Dziękuję. Danuta
Piotr Lis Avatar
Piotr Lis odpowiedział w temacie: #34187 1 miesiąc 3 tygodni temu
Nazwa Wygoda pochodzi od karczmy, sam piszesz:
"dwa domy mieszkalne, gontami pokryte, z których jeden wydzierżawił Żydowi na karczmę".
Etymologia tych nazw - których jest dużo w Polsce - jest prosta i zazwyczaj wiąże się właśnie z tym, że miejscowości o nazwie "Wygoda" mogą być podejrzewane śmiało o fakt istnienia w tych miejscowościach karczm, zajazdów, etc.
Marcin Fedoniuk Avatar
Marcin Fedoniuk odpowiedział w temacie: #34200 1 miesiąc 3 tygodni temu
Dziękuję bardzo za wszystkie komentarze i informacje, dzięki temu nie tylko ja, ale i mieszkańcy wsi zyskują cenne informacje i rozszerzają wiedzę o własnej miejscowości.
Damian Badora Avatar
Damian Badora odpowiedział w temacie: #34305 1 miesiąc 4 dni temu

Tomasz Kukuła napisał: Mam pytanie - czy nie udało się Panu dotrzeć do jakichś map katastralnych które pomogłyby rozrysować rozmieszczenie domów?
Pozdrawiam, Tomek


Stare mapy dotyczące Wygody mogą znajdować się w Starostwie Powiatowym - Wydział Geodezji i Kartografii.

Przeglądałem kilka lat temu opracowania geodezyjne (szkice, mapy) tworzone przez mierniczych z XIX i początków XX wieku dla folwarku w Konopiskach (dzisiejsze centrum) oraz dla Rększowic. Bardzo ładnie, ręcznie opracowane mapy i szkice, prawdopodobnie przez mierniczego z Kielc.

Wiele ciekawych informacji historycznych jest zawartych również w Księgach Wieczystych w wersji papierowej. Przeglądając taką Księgę Wieczystą dla danej działki możemy dowiedzieć się wielu informacji o właścicielach działki; poprzednich właścicielach; innych działkach ww właścicieli, które zostały ujęte w KW. W Księgach Wieczystych są zawarte także szkice, mapy. Przed założeniem KW prowadzono również dokumentację w postaci repertorium hipoteczne/repertorium ksiąg hipotecznych (w skrócie rep.hip.) zawierającą wcześniejsze losy danej działki.

Również w Urzędach Gmin nierzadko można natrafić na historyczne szkice oraz mapy.

Ciekawe szkice budynków oraz działek można znaleźć nawet w ... wodociągach. Dla starych budynków również była prowadzona dokumentacja przyłączy wodociągowych do posesji. Idąc tym tropem przypuszczam, że w Wydziale Budownictwa Starostwa Powiatowego czy Urzędu Miasta również natrafimy na historyczne opracowania będące dla Nas ważną informacją, która to dopełnia w pewnym stopniu wiedzy o naszych przodkach.

17 marca 1918 roku. Niedziela Już nie mieszkamy w rzeźni

17 marca 1918 roku. Niedziela  Już nie mieszkamy w rzeźni tylko na ulicy Teatralnej obecnie Tadeusza Kościuszki vis a vis naszej pensji Lokalu bardzo blisko, powetuję więc sobie to dalekie chodzenie. Mieszkamy u dokt. Okuszki w kuchence, a oprócz tego mamy mieszkanie na Fabrycznej, gdzie są złożone rzeczy. Ojciec pracuje w majątku p. Popławskiej. Co to zmian od tego czasu zaszło od tego czasu, jak ostatni raz pisałam w tym dzienniczku. Oto np. Oleś jest w wojsku polskim już od listopada 1917 r. następnie wojna trwa w dalszym ciągu i nie myśli się skończyć, Niemcy zawarli pokój z Ukrainą i oddali jej Chełmszczyznę z Polesiem. Jak podłość! Wyrywają bowiem szwaby ziemie czysto polskie i mające się  polską i oddają je jakimś za zborze które im w zamian obiecali. To też krzywda ta dziejąca się nam obudziła cały naród i cała Polska jak jeden mąż zaprotestowała przeciw takiemu podziałowi. Niemcy poradzili sobie w ten sposób, że ponakładali masę kontrybucji, poczynili wiele aresztowań i w Częstochowie np. zabrali Jarmułowicza skazują go na 10 lat ciężkiego więzienia. Czyż nie okropne? Ale co zrobić? Oni silniejsi – do czasu więc należy cierpieć.

W tym roku zimy prawie, że nie było a przynajmniej bardzo lekka. W styczniu i lutym było bardzo ciepło, w styczniu były nawet burze z piorunami. Obecnie w marcu jest również ciepło, i na ulicach wszyscy spacerują już w lekkich strojach. Drzewa już mają pączki w powietrzu czuć ciepło wiosenne i ja przeżywam już siedemnastą wiosnę, tak już znaną dla mnie, a tak nową. Słońce nie zważając na powszechną drożyznę. Ile ze zwykłą hojnością rozrzutnością niemal snopy ciepłych promieni radujące bardzo biednych i bogatych. Ptaszęta drogie śpiewają radośnie i wesoło, czując , że minęła już zima, która wprawdzie nie była zbyt sroga dla nich w tym roku, ale zawsze wiosna usposabia bardziej optymistycznie. Wiosna chce się żyć! Nawet we wojnę. Człowiek jest pełen nadziei lepszego jutra. – Widzę, że w tym roku jeszcze nie zanosi się zupełnie na koniec wojny i spełnienia inaczej świąt wielkanocnych. Już nawet nie chce się o nich myśleć. Żyję z dnia na dzień. I chociaż osobiście tak nie odczuwam tego codziennego życia, tego zmartwienia o jutro i obawy o brak chleba – jednakże słysząc narzekania i widząc zmartwione rodziców mimo woli przygnębiająco to działa na duszę młodzieńczą. Brak koniecznej i niezbędnej odzieży również daje się we znaki.

Dnia 2 marca był u nas Kazik Kwapiński, spędził u nas cały wieczór i podobno wyniósł miłe wspomnienia, szczególnie z mego towarzystwa, o czym zapewnia w przysłanej karcie 15 b.m. Śliczna karta! Pacholę o złotych włosach i  lanczowych oczętach z brwiami ślicznie zarysowanymi i noskiem regularnym, siedzi nad urwiskiem pokrytym bujną trawą i gra na ligawce wykręconej z niedalego rosnącej wierzby. Koszulina związana czerwoną tasiemką, u pasa kozik na długim sznurku i zgrabne spodówki tworzą odzież chłopięcą. Nad głową dziecka skowronki zanoszą pienia radosne. Całość tworzy wiosnę. Pierwsza to karta jaką otrzymałam od chłopca. Muszę mu odpisać. Młody Kwapiński ma lat 21, jest więc 4 lata starszy. Przystojny, zgrabny i zdrowy, nie tak jak jego bracia, którzy powymierali na suchoty. On obecnie jest jedynakiem i to bogatym. W domu u nas uważają go za mego narzeczonego. Komiczni! Czuję, że nigdy bym go sobie nie wybrała, …. na dozgonnego towarzysza. Czy to nie śmieszne takie rozumowania siedemnastoletniej prawie dziewczyny? Ja w ogóle jestem taka głupia, że aż litość bierze.

Na pensję chodzę, jestem oczywiście w 6-tej klasie. Koleżanki mam te same, Tylko Kasia Łypsówna ma teraz Grottówny, Blankę i Helkę za przyjaciółki i od nas się oddaliła. Lekcje idą jak dawniej dość łatwo. Zbliża się drugi tercjał, cenzury dostaniem prawdopodobnie 23 marca, gdyż Wielkanoc w tym roku dość wcześnie. U spowiedzi wielkanocnej już byłyśmy. Ja do tej pory, to prawie się nie poprawiłam. Szczególnie dzisiaj uznałam jaka jestem okropnie podła. Nie, nie jestem taka, bo przecież wiem, że tyle mam wad a nie że się poprawiam.

Janina Słomkówna, 100 lat temu w Częstochowie

Log in to comment

Marek Mietelski Avatar
Marek Mietelski odpowiedział w temacie: #33146 7 miesiąc 2 dni temu
17 marca, tylko roku 1986 jest dla mnie szczęśliwy ,córka mi się urodziła,czytam opowieści które wydarzyły się 100 lat temu przedstawiają historię tamtych czasów,nasza teraźniejszość też będzie w przyszłości historią.

Powiązania rodzinne Damazego (Kacpra) i Wacława Macochów

Sprawa zabójstwa na Jasnej Górze w Częstochowie z początku XX wieku budziła sensację na terenie wszystkich trzech zaborów. Zakonnik Damazy (Kacper) Macoch zamordował Wacława Ewarysta Macocha męża swojej kochanki Heleny Katarzyny Krzyżanowskiej. Od pewnego czasu próbuję rozwiązać zagadkę powiązań rodzinnych Kacpra Macocha s. Pawła (zakonnik Damazy) z Wacławem Ewarystem Macochem jego ofiarą, którego zakonnik Damazy zeswatał ze swoją kochanką Heleną Katarzyną Krzyżanowską.

W/g ówczesnej prasy, która rozpisywała się na ten temat i artykułów ukazujących się od czasu do czasu współcześnie, Damazy miał być raz bratem, innym razem bratem stryjecznym, a jeszcze kiedy indziej kuzynem. Mówi się o drugim bądź trzecim stopniu pokrewieństwa, a w akcie ślubu zamordowanego Wacława (Nr 307. Warszawa z 12.06.1910 roku) mówi się o dyspensie od przeszkody drugiego stopnia pokrewieństwa wydanej przez Warszawskiego Arcybiskupa i Metropolitę z dnia 25 maja 1910 pod numerem 18177.

Wiesław Macoch

Całość do pobrania w bibliotece.

Log in to comment

Andrzej Kuśnierczyk Avatar
Andrzej Kuśnierczyk odpowiedział w temacie: #31496 11 miesiąc 2 tygodni temu
Dziękuję, Wieśku, za wykonaną pracę. Od wielu lat intrygowały mnie te koligacje. Wprowadzam do biogramu Kacpra ustalenia.
Wiesław Macoch Avatar
Wiesław Macoch odpowiedział w temacie: #31503 11 miesiąc 2 tygodni temu
Pytałeś kiedyś Andrzeju o zmianę nazwiska po "sprawie Macocha" w rodzinie Macochów. Zmiany nazwiska dokonał tylko i to w 1934 roku rodzony brat ofiary morderstwa Wacława - Nikodem decyzją Wojewody Kieleckiego z dnia 20 czerwca 1934 roku L.ACL 14/44/32. Nazwiska zmieniły też dzieci Nikodema. Pozostali krewni Wacława zachowali nazwisko Macoch. Krewni z gałęzi Kacpra (Damazego) Macocha także pozostali przy swoim nazwisku.
wmacoch
J K R Avatar
J K R odpowiedział w temacie: #31851 10 miesiąc 2 tygodni temu
Panie Wiesławie wydaje mi się, że bat stryjeczny to jest przecież kuzyn. W akcie zaślubin i dokumencie dyspensy jest jasno raczej napisane jakie więzy łączyły przyszłych małżonków.
Ciekawostką jest to, że przecież Kodeks Prawa Kanonicznego (podobnie jak polski Kodeks Rodzinny i Opiekuńczy) stanowi, że nie można zawierać małżeństw z krewnymi w linii prostej. Oznacza to, oczywiście, że nie możemy wziąć ślubu z ojcem, dziadkiem, czy z własnym dzieckiem bo istnieje zakaz zawierania małżeństw pomiędzy tymi krewnymi w linii prostej oraz pomiędzy krewnymi do czwartego stopnia w linii bocznej włącznie.
W świetle prawa kanonicznego małżeństwo zawarte pomiędzy osobami spokrewnionymi w linii bocznej do IV stopnia włącznie jest małżeństwem zawartym nieważnie. Jednakże istnieje możliwość, by osoby takie, spokrewnione w III lub IV stopniu linii bocznej, zawarły ważne kanoniczne małżeństwo po uzyskaniu stosownej dyspensy udzielonej przez ordynariusza miejsca. Uzyskanie dyspensy dla pragnących zawrzeć związek małżeński krewnych w linii prostej lub rodzeństwa będzie prawnie niemożliwe. Natomiast osoby spokrewnione w stopniu V, VI linii bocznej i dalszych nie muszą w ogóle starać się o uzyskanie dyspensy i bez problemu mogą zawrzeć kanoniczny związek małżeński.

W świetle obecnego Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego, nie mogą zawrzeć ze sobą małżeństwa krewni w linii prostej (czyli tak samo jak w prawie kanonicznym) oraz rodzeństwo, czyli krewni w II stopniu linii bocznej.

Widać tutaj zasadniczą różnicę w stosunku do Kodeksu Prawa Kanonicznego, gdyż według zawartych w nim unormowań co do zasady nie można zawierać małżeństw pomiędzy krewnymi do IV stopnia w linii bocznej włącznie.

Krótka ściągawka:

brat i siostra są krewnymi w II stopniu linii bocznej,
wuj i siostrzenica są krewnymi w III stopniu linii bocznej,
stryj i bratanica są krewnymi w III stopniu linii bocznej,
ciotka i siostrzeniec są krewnymi w III stopniu linii bocznej,
ciotka i bratanek są krewnymi w III stopniu linii bocznej,
kuzyn i kuzynka są krewnymi w IV stopniu linii bocznej,
mężczyzna i wnuczka jego brata lub siostry są krewnymi w IV stopniu linii bocznej,
kobieta i wnuk jej brata lub siostry są krewnymi w IV stopniu linii bocznej.

Wychodzi na to, że dyspensa II stopnia to zezwolenie na związek (chyba, że się mylę) brata i siostry a tym samym być może Damazy z uwagi na zakonny habit nie mógł zdzierżyć tego związku "kozirodczego" i zrobił to co zrobił a "fabuła" kochanki została mu po prostu dopisana jakby "usprawiedliwiała" czyn zakonnika.
Wiesław Macoch Avatar
Wiesław Macoch odpowiedział w temacie: #31854 10 miesiąc 2 tygodni temu
Nie wiem jak się zwracać „Pani, Panie” JKR! Zgadzam się ze stwierdzeniem, że kuzyni i bracia stryjeczni oznacza współcześnie to samo. Dziękuję za obszerne wyjaśnienia stopni pokrewieństwa zarówno w świetle prawa cywilnego jak kanonicznego. Szkopuł „naszej sprawy” polega jednak na czymś innym. W akcie małżeńskim Wacława Ewarysta Macocha z Heleną Katarzyną Macochową z Krzyżanowskich (1910_AM_307_metryki.genealodzy.pl_AAWarszawskie) – „wdowie” po Kacprze Macochu rzekomo zmarłym 26.20/10.03.1909. w Lipiu par. Parzymiechy (fałszywe świadectwo zgonu – brak zapisu o śmierci w księgach parafialnych) jest zapis o dyspensie od przeszkody drugiego stopnia pokrewieństwa między nowożeńcami (sic!) wydanej przez Warszawskiego Arcybiskupa i Metropolitę dnia 25.05.1910. Nr 18177. I to jest właśnie zagadka! W/g Pana, Pani wyjaśnień Wacław i Helena musieliby być rodzeństwem! Jest to absolutnie niemożliwe! Ciekawe co też we wniosku o dyspensę „spłodził” Damazy, bo to właśnie był mózgiem całej „sprawy”. Udzielać ślubu dalekiemu członkowi rodziny (bliskiego pokrewieństwa nie da się wykazać w świetle istniejących dokumentów) jako „mąż nieboszczyk” Heleny Katarzyny Krzyżanowskiej to niebywała fantazja lub raczej perfidia. Dotarcie do alegat niewiele wyjaśni, raczej wykaże krętactwa Damazego – Kacpra Macocha, a chyba mu o to chodziło.
Z uszanowaniem Wiesław Macoch
Andrzej Kuśnierczyk Avatar
Andrzej Kuśnierczyk odpowiedział w temacie: #31982 10 miesiąc 1 dzień temu
Dlaczego życie naszych przodków tak rzadko korzysta ze "ściągawek"?
Oto jest pytanie.
Wiesław Macoch Avatar
Wiesław Macoch odpowiedział w temacie: #34412 3 tygodni 3 dni temu
Po wielu poszukiwaniach i analizach doszedłem do następujących wniosków o powiązaniach między Wacławem (ofiara) i Kacprem-Damazym (morderca) przedstawionych na diagramie. ]

Jacek Tomczyk z nagrodą prezydenta

22 września 2017 r. w Filharmonii Częstochowskiej, podczas Gali Ekonomii Społecznej, nasz Prezes Jacek Tomczyk odebrał z rąk prezydenta miasta Krzysztofa Matyjaszczyka i przewodniczącego rady miasta Zdzisława Wolskiego wyjątkowe wyróżnienie - nagrodę za działalność w III sektorze. Nagroda - statuetka autorstwa Mariusza Chrząstka i dyplom - ma prestiżowy charakter i jest przyznawana osobom szczególnie zaangażowanym w działalność organizacji pozarządowych.

Jacek Tomczyk został wyróżniony za stworzenie jednego z najbardziej aktywnych i rozpoznawalnych w skali kraju stowarzyszenia skupiającego genealogów amatorów i kierowanie nim przez 10 lat, integrację i aktywizację środowiska genealogów, aktywną współpracę z instytucjami.

Dołączamy się do kierowanych do Ciebie gratulacji i życzeń Jacku. Ta nagroda jest również dla nas wielkim wyróżnieniem!

Koleżanki i Koledzy z TGZC

Log in to comment

Mariusz Jan Kubat Avatar
Mariusz Jan Kubat odpowiedział w temacie: #31028 1 rok 3 tygodni temu
A ja, sądząc po tytule, myślałem, że od prezydenta Dudy. Oczywiście gratulacje, ale czy trzeba czekać aż 10 lat żeby uhonorować tak znanego i cenionego w środowisku częstochowskim człowieka?
awm; awm Avatar
awm; awm odpowiedział w temacie: #31031 1 rok 3 tygodni temu
ad. M.J. Kubat:
Lepiej późno, niż wcale. Dojrzewanie wymaga czasu …
J.T. 1974 – absolwent Wydz. Metalurg. P.Cz., J.M. - ur. 1974, A.D. - ur. 1972.

Przyłączam się do gratulujących, Panie Jacku!
awm
Anna Fukushima Avatar
Anna Fukushima odpowiedział w temacie: #31040 1 rok 3 tygodni temu
Gratuluje! W pelni zasluzona nagroda.

Zycze dalszych sukcesow i niespodzianek genealogicznych.
___________________
AF
Kinga Cisowska Vnuk Avatar
Kinga Cisowska Vnuk odpowiedział w temacie: #31041 1 rok 3 tygodni temu
Serdeczne gratulacje, panie Jacku!
henryk gierlik Avatar
henryk gierlik odpowiedział w temacie: #31045 1 rok 3 tygodni temu
Gratuluje JACKU
Małgorzata  Flis /Cieśla/ Avatar
Małgorzata Flis /Cieśla/ odpowiedział w temacie: #31050 1 rok 3 tygodni temu
Witam
Przyłączam się do gratulacji

Małgorzata Cieśla
Janina Galińska Avatar
Janina Galińska odpowiedział w temacie: #31065 1 rok 3 tygodni temu
wielkie gratulacje Panie Jacku i zasłużone
Krystyna Jałowiecka Szafert Avatar
Krystyna Jałowiecka Szafert odpowiedział w temacie: #31066 1 rok 3 tygodni temu
Jacku
cieszymy się razem z Tobą
Włodzimierz Stefani Avatar
Włodzimierz Stefani odpowiedział w temacie: #31069 1 rok 3 tygodni temu
Gratuluję zasłużonej nagrody Jacku
Piotr Gospodarek Avatar
Piotr Gospodarek odpowiedział w temacie: #31076 1 rok 3 tygodni temu
Serdeczne gratulacje!!! Nagroda jak najbardziej zasłużona i nie mówię tego tylko dlatego, że tak wypada:)
Tea Åkerlund Avatar
Tea Åkerlund odpowiedział w temacie: #31079 1 rok 3 tygodni temu
Gratuluje! W pelni zasluzona nagroda.
Marek Adamski Avatar
Marek Adamski odpowiedział w temacie: #31137 1 rok 2 tygodni temu
Brawo Jacek! Gratulacje!
Grażyna Morkis Avatar
Grażyna Morkis odpowiedział w temacie: #31295 1 rok 1 tydzień temu
gratulacje !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1
Grażyna z Krakowa
Regina Stępnik Avatar
Regina Stępnik odpowiedział w temacie: #31378 1 rok 4 godzin temu
gratulacje i najlepsze życzenia
J K R Avatar
J K R odpowiedział w temacie: #31480 11 miesiąc 2 tygodni temu
Gratulacje Panie Jacku.
Życzę następnych sukcesów.

1 Lipca Ach! Ta Ada, ani myśli nas odwiedzić.

1 Lipca
Ach! Ta Ada, ani myśli nas odwiedzić. Spodziewaliśmy się jej w piątek 29 czerwca – nie przyjechała, myśleliśmy, że dziś przyjedzie, nie przyjechała. Tak mi tęskno za nią. Ale trudno pewnie nie może, gdyby mogła to by przyjechała. Byłam dzisiaj jak zwykle w kościele św. Rodziny, kazanie miał ks. Zawadzki. Bardzo lubię tego księdza: taki prawdziwy kapłan, pełen powagi i godności. Znam w Częstochowie kilku księży, ze znanych mi najlepiej lubię dwóch ks. Mettlera i ks. Zawadzkiego. Ksiądz Mettler jest bardzo wykształcony i mądry, wiele podróżował, wiele zwiedzał krajów. Kiedy chodziłam na pensję do p. Sławikowskiej ksiądz ten udzielał nam religii, i w czasie lekcji opowiadał nam nieraz o swych podróżach. Ksiądz Zawadzki b. ładnie powiedział kazanie co znaczy „żyć z wiary” i co znaczy „żyć bez wiary”. Trafił mi wprost do serca. W ogóle mnie zawsze trafiają do duszy czy do serca wielkie mowy, kazania, przemówienia itp. Zachęcają do dobrego postępowania, do doskonałości, jednem słowem gdy mają na celu uszlachetnić duszę i serce. Bardzo się cieszę, że dość wcześnie spostrzegłam wady swojego charakteru i że mam sporo chęci do wykorzenienia ich. Staram się panować nad sobą, obserwować swe czyny, mowę i myśli, analizuję swe uczucia i czyny, z jakich one wypływają pobudek. Chętnie czytuję książki i artykuliki dopomagające przy pracy nad własnym charakterem. Żmudna to praca. Jednakże ten pojmie całą jej trudność, gdy zechce zastosować ją do siebie. Ileż to trzeba hartu woli, ażeby w każdej chwili, każdym dobrym uczynku umieć zapanować nad sobą. Znajduję bardzo trafne zdanie; Charakter to doskonale wyrobiona wola, które również doskonale znajdowała nasza zastępowa Lilka Hofman. Przez jakiś czas miałam zwątpienia co do potrzeby dążenia do udoskonalenia się, widząc naokół ludzi, którzy ani myślą o czemś podobnem, zajęci pracą za kawałek chleba, pozatem mających bardzo ograniczone dążenia. Lecz pozbyłam się ich wkrótce przypominając sobie ludzi którzy byli wielkimi i wiedli życie w dążeniu do doskonalenia, mając za cele Dobro, Piękno i Prawdę, które są również mymi celami. Ale to tak trudno czasem powstrzymać przykrego słowa dla otoczenia, powstrzymać się od czynu, który samokrytycyzm uznaje za zły i brzydki; trzeba jednak powtarzam pracować nad sobą. Tymczasem jeszcze mam wiele niedoskonałości i wad. Przed chwilą dostałam kartkę od Ady pisaną w dniu moich imienin. Pisze mi moja ukochana Ada, że siedzi sama w domu z dzieciakami, pogoda na dworze niemożliwa, i rozmyśla o mnie. Bardzo by chciała aby moje dążenia spełniły, żebym skończyła pensję i uniwersytet. Pyta jak przeszłam do 6-tej klasy i donosi, że przyjedzie w połowie lipca. Dopiero! Ja już tyle marzeń nasnułam o widzeniu się z nią, o jej przyjeździe. Ja teraz w czasie wakacji bardzo dużo myślę, i tęsknię. Prawie zawsze jestem sama i siedzę w domu, więc nic dziwnego, że tęsknię za wsią którą zawsze kochałam i kocham, tęsknię za towarzystwem, w ogóle tęsknię za weselszym życiem. Zazdroszczę tym którzy wyjechali na wieś i całą piersią oddychają powietrzem wiejskim, bawią się, odpoczywają i mogą nabrać sił do całorocznej pracy. Jak bym chciała wyjechać na kondycję do jakiegoś dworu, gdzie by były dziewczynki w równym wieku, abym mogła odpocząć całą duszą, oderwać się od tych trosk codziennych. Jestem przecież młoda i należy mi się jakiś odpoczynek i rozrywka i jakie to życie trudne. Ale, ale jest jeszcze teraz o wiele gorzej, ba ja jestem dzięki Bogu, dość zdrowa, więc mi pobyt w mieście nie wiele szkodzi, lecz ten jest chory i ma jeszcze trudniejsze warunki życiowe, temu gorzej. A wszystkiemu winna ta obrzydliwa wojna, trwająca już rok trzeci. I kiedy się skończy?

Janina Słomkówna, 100 lat temu w Częstochowie

Log in to comment

Tomasz Kukuła Avatar
Tomasz Kukuła odpowiedział w temacie: #30680 1 rok 1 miesiąc temu
Który to już rok? 1917 ?
Szymon Gruca Avatar
Szymon Gruca odpowiedział w temacie: #30846 1 rok 1 miesiąc temu
Tak oczywiście, wpis z pamiętnika zawsze jest sprzed 100 lat.
Fizia Pończoszanka Avatar
Fizia Pończoszanka odpowiedział w temacie: #31409 11 miesiąc 3 tygodni temu
Od lipca nic nowego Janina nie napisała? :(
Jacek Tomczyk Avatar
Jacek Tomczyk odpowiedział w temacie: #31412 11 miesiąc 3 tygodni temu

Fizia Pończoszanka napisał: Od lipca nic nowego Janina nie napisała? :(


Tak to bywa z pamiętnikami, musimy poczekać aż do marca.
Adam Bednarczyk Avatar
Adam Bednarczyk odpowiedział w temacie: #31918 10 miesiąc 1 tydzień temu
ksiega adresowa czestochowa 1912

27 czerwca Dziś padał deszcz, który spowodowała burza

27 czerwca
Dziś padał deszcz, który spowodowała burza z błyskawicami i piorunami. Na szczęście nastąpiła po deszczu jak najlepsza pogoda. Bardzo tak lubię. Wczoraj dostałam od Ady kartę z powinszowaniem imienia, trochę spóźnioną. Nawzajem, ja jej wysłałam dziś, napisałam również do Kazika. Spodziewałam się, że Ada dziś przyjedzie, ale nie przyjechała, przyjedzie prawdopodobnie w końcu miesiąca, Strasznie mi się przykrzy, siedzę w domu i gotuję, gotuję i gotuję. Można przytem sfiksować. A przytem nie ma co jeść. Wszystkie moje koleżanki przeważnie powyjeżdżały, Hele Jędrzejewska również wyjeżdża do Brudzic. Nawet ona! Ja żądzę wszystkie koleżanki podług nauki i charakteru, dlatego też Heli J. nie lubię, a nawet ją (…….) gdyż ona źle się uczy i bez charakteru. Ja jestem strasznie zarozumiała, na pensji ciągle tylko myślałam o tem jak ja dobrze się uczę i porównywałam ze sobą inne. Te które uczą się źle, uważam za gorsze ode mnie. Jest w tem duża doza racji , ale i dużo zarozumiałości. W ogóle ja jestem bardzo zła i głupia, zarozumiała, pyszna itp. dlatego też postaram się o częstsze zapisywanie swych myśli i uczuć, z których najlepiej odsłoni się mój charakter. Napisała jednej z koleżanek w albumie: „Człowiek wtedy jest mądry, kiedy wie, że jest głupi” i byłam z niego ogromnie zadowolona, teraz inaczej się na to zapatruję i nie widzę w tym nic mądrego. Muszę przerwać gdyż trzeba gotować kolację, ale co to sama nie wiem. Och, żeby ta wojna się skończyła i czasy się zmieniły, żebym chociaż mogła wyjechać lub coś podobnego, a tu męcz się człowieku nad tem co będzie na kolację, na obiad, na śniadanie, jakbym nie była 16-letnią dziewczynką i do tego szóstoklasistką, tylko jakąś kucharką. Jakie to życie marne i nędzne i jakie głupie!

Janina Słomkówna, 100 lat temu w Częstochowie

Log in to comment

23 czerwca 1917 Sobota. Więcej niż dwa miesiące nie zapisywałam swych wrażeń myśli

23 czerwca 1917 Sobota.
Więcej niż dwa miesiące nie zapisywałam swych wrażeń myśli i.t.p. z powodu różnych powodów… Ale mniejsza o to. Teraz będę częściej zaglądała do ciebie dzienniczku i powierzała ci myśli, gdyż mam wakacje. Dnia 9 czerwca skończyły się lekcje 12, 14 i 16 czerwca miałyśmy egzamina z polskiego pisemnego, algebry i polskiego ustnego kolejno. Ja miałam tylko z pisemnego polskiego, bo od ustnego i algebry zwolniono mnie na mocy dobrych stopni. Ale z polskiego niezbyt mi się powiodło, gdyż ja która zawsze pisze ćwiczenia klasowe na czystą piątkę, ćwiczenie egzaminacyjne na temat „Przyczyny rozwoju oświaty i literatury w XVI wieku” napisałam zaledwie na 4 - ! Na szczęście nie wpłynęło to na stopień roczny i kwartalny bo mam piątki. Cenzurę mam dobrą i jak powiedziała p. Sokołowska „śliczną”, lecz ja nie jestem zbyt zadowolona, gdyż mam na III kwartał cztery 4, a na rocznym aż pięć 4, reszta piątki. Spodziewałam się tylko dwóch czwórek z niemieckiego i francuskiego, myślałam bowiem, p.p. Dziuba i Kamiński postawią mi po piątce, tymczasem się na nich! Trudno, nikomu jednak o swych nadziejach nie mówiłam i o zawodzie również. Najlepszą cenzurę ma Zocha Chochołówna, miał bowiem tylko trzy 4, ale ona nie uczy się francuskiego, więc mamy prawie jednakowe. Pomimo wszystko jestem zadowolona z cenzury, gdyż ukarała mnie za zbytnią zarozumiałość, albowiem ciągle się uważałam za pierwszą w klasie, porównywałam się z innymi, które gorzej się uczą, jednym słowem uważałam się za coś lepszego i zawsze na myśli miałam swoje pierwszeństwo. A tu tymczasem nie, „dobrze ci pomyślałam sobie – tak byłaś pewna i tak się pyszniłaś, że cenzurę będziesz miała najlepszą”. We mnie są dwie odrębne istoty: jedna jest uosobieniem zalet, a druga wad; przy tem ta istota dodatnia krytykuje ciągle istotę ujemną, karci i upokarza. Kiedy więc pycha była obrażona i nie zadowolona z cenzury, skromność dążąca do uszlachetnienia mej duszy nie omieszkała jej przypomnieć i wytknąć złą. Co się stało, to się nie odstanie – za mało pracowałam, będę się starała poprawić w przyszłym roku. – Teraz muszę wspomnieć o pogodzie. Do pierwszego maja było zimno, słoty, śnieg. Lecz z dniem 1 maja przybyła wreszcie wiosna w całej pełni. Rozwinęły się listki kasztanów, lip, klonów, wiązów i bzów, zazieleniły się trawy, zakwitły stokrotki, jaskry rzeżuchy łąkowe, łąki wyglądały najładniej co parę dni zmieniały swą szatę: więc najprzód na szmaragdowym ich tle bieliły się rzeżuchy mleczne i stokrotki, następnie ozłociła się łąka zółtemi bradownikami to przysłoniły znów złociste również, ale wyższe i bujniejsze jaskry. Później zakwitły smółki i niezapominajki na żywozielonym tle łąki złoto było i różowo, a miejscami desenie blado-niebieskie. W ogóle łąki w tym roku wyglądały prześlicznie, a szczególnie bawiły oko tą kolejną rozmaitością barw. W żadnym roku nie zwracałam tyle uwagi na roślinność, ile w tym roku nie wiem czy przyczyniło się do tego spóźnienie wiosny i tęsknota za nią, czy niezwykła bujność roślinności, czy też to, że w tym roku uczyłam się botaniki. Prawdopodobnie wszystko po trochu. A ciepło, ciepło było ciągle. W połowie czerwca nastąpiły upały które zmieniły żywą zieleń trawników i łąk na żółto-brązowo-czerwoną barwę. Pragnęliśmy deszczów. Obecnie mamy deszczyk kapuśniaczek i upragniony chłód, ale już uprzykrzony bo jest porządnie zimno.

Janina Słomkówna, 100 lat temu w Częstochowie

Log in to comment

1 kwietnia 1917 Niedziela Wczoraj byłyśmy u komunii św.

1 kwietnia 1917 Niedziela
Wczoraj byłyśmy u komunii św. a  w piątek u spowiedzi wielkanocnej, wczoraj również otrzymałyśmy cenzury. Moja cenzura jest dobra; mam tylko pięć czwórek a reszta (dziewięć) piątki, pomimo to nie jestem pierwszą uczennicą, gdyż Zocha Chochołówna ma tylko trzy czwórki, a więc ma cenzurę lepsza ode mnie. Nie smucę się jednak, nie pogorszyłam się z niczego tylko poprawiłam, będę się przytem starała lepiej uczyć w ostatnim tercjale. Wiosny jeszcze nie ma, w nocy z wtorku na środę była burza śnieżna, narobiła wiele szkody, połamała bowiem wiele drzew. W środę całe miasto, pola, ogrody, ulice pokryte były białym całunem, śniegu przy torze Kolei Kieleckiej było do kolan, wiatr zatykał oddech, z trudnością przebrnęłam na pensję. Prześlicznie jednak wyglądały drzewa; pod ciężarem jakby kwiecia chyliły się w niskim pokłonie, warkocze brzóz sięgały ziemi, a za najlżejszym poruszeniem sypały kaskady pyłu. Na podwórku przed naszym gmachem szkolnym, drzewa utworzyły olbrzymią altanę, która wyglądała jak świat pełen bajecznych dziwów. Kiedy zaś w czwartek ukazało się słońce, roziskrzyły się połaci drzewa, pierwsze oślepiły bogactwem dyamentowych blasków, drugie załamywały promienie słoneczne w gałęziach i wytwarzały jakieś cudnem pokryte kwieciem, osobliwe drzewa. Żelazne balkony wydziergane, wyrzeźbione, były z białej materii czy białego marmuru. Jednym słowem mieliśmy cudny krajobraz zimowy, który łatwo podziwiać, lecz trudno wyrazić w słowach. Ale zato później mieliśmy prawdziwie marcową pogodę topniejący śnieg wytworzył coś nieokreślonego, jakieś błoto błękitnej barwy który moczyło buciki i nogi. Obecnie obeschło cokolwiek, słoneczko grzeje i roztapia śnieg, który częściami pokrywa jeszcze pola ogrody i ulice. – Dziś palmowa niedziela, jakże jednak inną jest niż dawne! Przedewszystkim zwykle w palmową niedzielę wiosennie było wszędzie: czy to w rozwijających się listeczkach, czy w trawce zieleniejącej i z lekka żółtawej czy to wreszcie najbardziej i najbardziej w powietrzu, w śpiewie skowronka, w podmuchu chłodnego i ciepłego na przemian powietrza. A dziś? O jakie smutne jest to dziś, nie tyle ze względu na przygodę, ile ze względu trudnych warunków życia codziennego. Dawniej marzyło się o świętach, o pisankach wielkanocnych, o świeconym, o uroczystościach kościelnych, o wszystkim co jest związane z tradycjami Świąt Wielkiejnocy. Dziś żyje się tylko wspomnieniami o dawnych upragnionych świętach, które w chwili obecnej stają się ciężarem niemal pod względem materialnym, - dziś żyje się również nadzieją lepszej przyszłości. Może daj Bóg, przyszłą Wielkanoc spędzimy lepiej, lepiej zrozumiemy tajemnicę boską, gdy Polska, ojczyzna ukochana zmartwychwstanie. O tak, teraz kiedy świat cały walczy ze sobą, kiedy narody wszystkie powstały przeciw sobie, słuszne czy nie słuszne mające przyczyny, i my mamy prawo spodziewać się lepszego jutra. Bądź wola Twoja Panie, Tyś sprawiedliwy.

Janina Słomkówna, 100 lat temu w Częstochowie

Log in to comment

Podkategorie