Niedziela 18 kwietnia. Pogoda ładna. Cisza.......

Niedziela 18 kwietnia. Pogoda ładna. Cisza.......  Siedzę sama i piszę: W tym tygodniu czytałam, książki: "Dwór i chata" W. Grochowskiej, "W Cukrowni" K. Laskowskiego, "Różowa podwiązka", "Przygody żaka" Oz Ota i "W kraju baezów". W Częstochowie są dotąd Niemcy. Wszystko coraz droższe, kartofli nie można dostać, a jeżeli dostanie się gdzie ćwierć kosztuje 1-50! Czyli 6 rb. biorą. Korzec żyta 25 rubli, a worek mąki 28 rubli. mięso 40 kop. funt. Jest tez jatka końska; mięso wołowe 12 kop. a na pieczeń 20 kop. Buciki bardzo drogie 8 rb., a pantofle 7 rb. Ja nic nie mam, ani bucików, ani palta, ani sukienki na lato tylko jeden kapelusz. Panuje wszędzie przygnębienie, ludzie martwią się. Mama i ojciec często przemawiają się, bo wszystko drogie, a nie ma za co kupić. Mama kupiła sobie trzewiki za 5 rubli. Hela Pabich przychodzi do mnie codziennie na lekcje. Ada dotąd nie przyszła. Poniedziałek 19 kwietnia. Ada była o 6-ej. mówiła, że uszyła mi fioletową sukienkę i mam przyjść na Raków we środę. Oleś obiecał mi kupić pantofle. W piątek i niedziele 18 kwietnia byłyśmy z Helą po fiołki w ogrodzie.

Za 10 minut 4g. po południu.

Zaloguj się aby skomentować

Shigeki Fukushima

W sobotę 4 kwietnia 2015 zmarł w Paryżu Shigeki Fukushima mąż naszej Koleżanki Ani, nagrodzonej "Honorową Plakietą TGZCz". W sierpniu 2013 roku mieliśmy okazję poznać twórczość Shigekiego na wernisażu w Ośrodku Twórczości Młodych w Willi Generalskiej. Oboje z Anią byli wielkimi sympatykami Naszej Grupy.

Wyrazy współczucia dla Ani

http://galeriatrzykolory.pl/artysci-galeria-trzy-kolory/fukushima-shigeki.html

http://cpm.muzeumczestochowa.pl/wystawa-grafik-i-akwareli-shigeki-fukushima/

Zaloguj się aby skomentować

Wtorek 6 kwietnia 1915 r. No i już po świętach !

Wtorek 6 kwietnia 1915 r. No i już po świętach! Muszę opisać cały ten tydzień przedświętny i Święta. - A więc tak: We wtorek i środę było pranie. We czwartek 1-go kwietnia była wietrzna pogoda, zrobiłam przy pomocy mamy porządek w pokoju. W wielki piątek rano na 9-tą godzinę upiekła mama chleb y bochenków i poszła do miasta. Ja umyłam podłogę w sieni i cokolwiek sprzątnęłam w kuchni. O wpół do 1-szej w nocy z piątku na sobotę upiekła mama ciasto trzy placki smaczne i kruche. Święconego nie urządzaliśmy, bo ksiądz w tym roku po domach nie święcił i nie mieliśmy szynki, ani cielęciny, ani kiełbasy. Kazik zaniósł 2 jajka, chleb, chrzan i ocet do kościoła poświęcić. W Wielką Niedzielę byłam z mamą w kościele u Św. Rodziny. Po południu Hela Palichówna powinszować i przyniosła mi Jajka. Józek był w teatrze na "Synu marnotrawnym", Oleś był w domu. W drugie święto poszłam na na Jasną Górę z Józkiem i Urzędowskimi. Wracając Urzędowskie zostawiłam w mieście, a Józka zgubiłam. Koło naszego gimnazjum spotkałam Sabę Franke. Dowiedziałam się od niej, ze przyjechała niedawno z Płocka i chodzi się uczyć do Pani Słowikowskiej. Płaci 5 rubli miesięcznie. Namawiała mnie żebym też chodziła i obiecała pożyczyć książek do nauki. Mam do niej iść dzisiaj lub jutro. Pożegnawszy ją ujrzałam Olesia czekającego na mnie i wróciłam z nim do domu. Urzędowszczanki opowiadały mi, że "Marychna" dostała posadę w 1 Alei 8 rb. pensji i obsługa do jednego dziecka. Zapewne kłamią. - Zaraz po obiedzie przyszła Ada uszyła mamie czarną sukienkę. Ledwie, że zjadłam obiad a już czekały na mnie Hela i Lodka. Zabrały mnie do siebie. Uciekłam prędko od nich bo chciałam być przy Adzie i rozmawiać z nią. Przyszła znów Zosia D. po mnie. Była u niej  Bogusia Czerwińska i bawiliśmy się we trzy. Doktorowa poczęstowała nas herbata i ciastem. O szóstej powróciłam i odprowadziłam Adę z Olesiem i Józkiem. Po drodze zapytała Ada mnie "Dlaczego ty Janka ociągasz zawsze mnie przywitać?" - "Ach z temi witaniami i żegnaniami" odpowiedziałam. "Więc pewnie mnie nie kochasz wcale?" - Znów patrząc na mnie. "Dlaczego?" - "Bo dla osób kochających nie jest nic trudnego" - mówiła Ada. Uśmiechnęłam się. "Przecież jak kto przychodzi to się wita przód" - "Ale ty nie zwracaj uwagi na formę stylistykę, tylko zawsze wyjdź nas przywitanie". "No dobrze już dobrze" zakończyłam wymówki mojej ukochanej siostry. Święta przepędziłam wesoło, jeść mieliśmy do woli bo ugotowała mama w sobotę galarety z nóg. Dzisiaj skończyłam 14 lat, tak wiec jest już rok jak zaczęłam pisać ten pamiętnik. Ale mnie mama woła na obiad.

Po 1-ej 10 min.

Zaloguj się aby skomentować

Nabytki państwowego i niepaństwowego zasobu archiwalnego przejęte przez Archiwum Państwowe w Częstochowie w latach 2013-2014 jako źródło do badań genealogicznych

8 kwietnia zaproszono nas do Archiwum Państwowego w Częstochowie przy ulicy Rejtana 13 na wykład Pani Elżbiety Surmy-Jończyk, Dyrektora Archiwum Państwowego w Częstochowie:

"Nabytki państwowego i niepaństwowego zasobu archiwalnego przejęte przez Archiwum Państwowe w Częstochowie w latach 2013-2014 jako źródło do badań genealogicznych"

Przyznać trzeba, że zarówno pani Dyrektor jak jej pracownicy przygotowali to spotkanie bardzo rzetelnie. Mieliśmy okazje nie tylko wysłuchać bardzo cennego materiału, ale również zobaczyć nabytki o których mówiono na wykładzie.

Interesujące wydają się zarówno nabytki akt sądowych jak również archiwa szkolne. Pewnie ciekawe będą materiały że Straży Pożarnej i miejskich szpitali nie tylko w Częstochowie.

Ale nie tylko o nabytkach była mowa. Poznaliśmy też inne niemetrykalne źródła badań genealogicznych zgromadzone w Archiwum. Dowiedzieliśmy się jakie materiały trafiły do Warszawy celem publikacji w szukajwarchiwach.pl. Bardzo cenne było omówienie zupełnie nowej Ustawy o przekazywaniu akt metrykalnych do Archiwum. Zobaczyliśmy też nowe stanowisko do wykonywania zdjęć, z którego możemy sami korzystać.

Nasze kwietniowe zebranie to także efekt trójstronnej Umowy o Współpracy jaką podpisaliśmy w ubiegłym roku. Jest nam miło, że właśnie tak zaczęliśmy dziewiąty rok działalności. Efekty tej współpracy już nie długo pojawią się na stronie, myślę o skanach ksiąg meldunkowych Częstochowy z przełomu XIX i XX wieku.

Więcej zdjęć.

Zaloguj się aby skomentować

Kubatowie z Cyganki

Przez wiele lat, a mam już ich 66 jakoś nie odczuwałem potrzeby poznania swoich przodków. Oczywiście znałem swoich Rodziców, ich braci i siostry, Dziadków ze strony Mamy i to właściwie wszystko. Czasami przedostawała się jakaś informacja o Dziadkach Kubatach, a przeważnie wtedy, gdy z powodu rodzinnych uroczystości zjawiałem się w Truskolasach. Szliśmy na cmentarz i tam zapalaliśmy znicze na grobach Dziadka Franciszka i Babci Marcjanny. Czasem zastanawiałem się, dlaczego Dziadek umarł tak młodo, bo w roku 1917 mając zaledwie 50 lat. Tłumaczono mi, że był giserem w Przystajni, a była to bardzo niezdrowa praca.

Kilka lat temu kuzyn ze strony Mamy zaczął tworzyć drzewo genealogiczne rodzin Mikulskich (panieńskie nazwisko Mamy), Mechów (panieńskie Babci) i innych kuzynów, którzy zasilili rodzinę drogą małżeństw. Nawet dziwiłem się, że mu się chce i traktowałem to jako niegroźne dziwactwo. Teraz się nie dziwię.

Połknąłem tego „bakcyla”, gdy po śmierci Cioci Gabrysi Kubatowej z Zamłynia (żony Antoniego, słynnego nauczyciela z Truskolasów), jej synowa Jadzia znalazła w pozostawionych dokumentach kalendarzyk, w którym Dziadek Franciszek Kubat zapisywał pojawianie się na świecie kolejnych dzieci, ich chrzty, zapisywał rodziców chrzestnych i … ile kosztował chrzest. Ponieważ, jak wspomniałem, Dziadek zmarł w 1917 roku, następne zapiski prowadziła zapewne babcia Marcjanna. Gdy zmarła Babcia, być może kalendarzyk uzupełniał Wujek Antoni. A oto jego treść:

Czytaj więcej: Kubatowie z Cyganki
Zaloguj się aby skomentować

Jacek Tomczyk Avatar
Jacek Tomczyk odpowiedział w temacie: #18417 1 rok 11 miesiąc temu
Panu Mariuszowi bardzo dziękuję za interesujący tekst. A innych namawiam do pisania podobnych opracowań. Bo jak pisze Pan Mariusz "Człowiek żyje tak długo, jak żyje o nim pamięć"
Andrzej Kuśnierczyk Avatar
Andrzej Kuśnierczyk odpowiedział w temacie: #18421 1 rok 11 miesiąc temu
Chciałbym mieć takich rodzinnych kronikarzy jak p.Mariusz.
Pozdrawiam. Czytałem z zainteresowaniem.
Florian Huras Avatar
Florian Huras odpowiedział w temacie: #18423 1 rok 11 miesiąc temu
Panie Mariuszu serdecznie witamy w gronie pasjonatów, odkrywców rodzinnych historii. Zapewniam, że ci którzy "mają kota" na punkcie genealogii doskonale Pana rozumieją. Tych którzy w genealogii widzą niegroźne dziwactwo odsyłać będę do Pana tekstu. Powodzenia. Huras Florian
Michał Urbaniak Avatar
Michał Urbaniak odpowiedział w temacie: #18424 1 rok 11 miesiąc temu
Panie Mariuszu, pięknie Pan to opisał. To sposób widzenia również mnie bardzo bliski. Mam wrażenie, że odgrzebując kolejnych przodków, przywracam pamięć o nich. O tych ludziach, którzy żyli i przeminęli. O tych dzieciach, co to pomarły, ledwo się urodziły. I wszystkich innych. Odtwarzamy życie z tamtych czasów.
Janina Ogórkiewicz Avatar
Janina Ogórkiewicz odpowiedział w temacie: #18467 1 rok 11 miesiąc temu
Panie Mariuszu, mam takie same odczucia. Wciągnęły mnie te poszukiwania na dobre. Przy każdym nowym, kolejnym odkryciu kogoś z moich przodków przeżywam wzruszenie i radość. Dzielę się zdobytymi wiadomościami z moją najbliższą i dalszą rodziną.Może ktoś z nich zarazi się pasją poznawania przeszłości i będzie chciał poznać swoje korzenie.
Halina Klimza Avatar
Halina Klimza odpowiedział w temacie: #18575 1 rok 11 miesiąc temu
Witamy w naszym gronie.I mnie są bliskie tereny Pańskich penetracji- Truskolasy,Przystajń,Krzepice,Lubliniec,Lubecko - to wszystko parafie związane z rodziną mojego męża (Klimza,Kauff,Kaczmarzyk,Syguda,Lisiecki,Gajda,Kurzacz,Janic i inni).Pozdrawiam serdecznie (a słynnego pana Kubata ze szkoły w Truskolasach też znałam)
Halina Klimza

Poniedziałek 29 marca. Kazik dzisiaj dostał cenzurę

Poniedziałek 29 marca. Kazik dzisiaj dostał cenzurę; jedna 5, trzy 3 i reszta 4. Mama i ojciec z cenzury zadowoleni, Ja nakładłam Kazikowi morałów, żeby się starał na drugi kwartał nie miał trójek. Obiecał, że będzie się starał. - Znów zimno na dworze. Pada co chwila śnieg, ale zaraz topnieje. Wczoraj była Palmowa Niedziela. Byłam z mamą u św. Zygmunta w kościele, a raczej przed kościołem bo był straszny tłok. Stałyśmy przed kościołem ze 40 minut, strasznie zmarzłam i nie czekając końca poszłyśmy do domu. Po południu o 2-ej przyszła nasza kochana Ada. Dokończyła mi przerabiać czarną sukienkę. Mamie zaś skroiła kupiony materiał na imieniny. Poszła o 6-tej, odprowadziliśmy ją z Józkiem do mostu. Przeziębiłam się i mam silny katar. Cały dzisiejszy dzień przepędziłam w domu. - Ada wczoraj przyniosła mi  "Na drugą półkulę" Artura Gruszeckiego i "Dwadzieścia tysięcy mil żeglugi podwodnej" Jul. Vernea. Od Zosi miałam "Złotą dzieweczkę" Augusta Szenoa, od Heli Jędrzejewskiej "Wybór nowel" Wiktora Gomulickiego. Godzina 5 po południu. Niemcy uciekają z pod Warszawy, bo ruscy włażą im na Śląsk. Za parę dni Święta, ciasto mama upiecze ale szynki i cielęciny nie będzie. Wojna!

Zaloguj się aby skomentować

Czwartek 25 marca 1915 r. Dziś święto Matki Boskiej

Czwartek 25 marca 1915 r. Dziś święto Matki Boskiej. Wiosna stawiła się na słowie; od niedzieli 21 marca śliczna pogoda. Wczoraj 24 marca byłam u spowiedzi wielkanocnej. - Zosia przyniosła mi książkę "Gwiazda południa". Kazik przyniósł mi "Grześ z Sanoka", a Józek "Kalendarz powieściowy". W środę mama upiekła chleb. W gazetach piszą, że rosjanie zabrali Przemyśl. Zciemnia się, już w pól do 7 ej. "Gwiazda południa" jest prześliczna.

Zaloguj się aby skomentować

Hanna Celoch Avatar
Hanna Celoch odpowiedział w temacie: #15419 2 lata 5 miesiąc temu
Bardzo mnie interesują te dokumenty.
Tak a propos - w moim drzewie genealogicznym występuje nazwisko Huras. Jan Caban (1837) ożenił się z Katarzyną Huras (1835), córką Józefa i Julianny z domu Lechuk.

Pozdrawiam serdecznie,

Hanna
Andrzej Kuśnierczyk Avatar
Andrzej Kuśnierczyk odpowiedział w temacie: #15425 2 lata 5 miesiąc temu
Nierada 72 lata później -
nazwiska gospodarzy z aktu notarialnego z roku 1883

Józef Kościelniak
Tomasz Jędryka
Stanisław Pijet
Jan Kukuła
Jan Obodecki
Walenty Szymczyk
Marcin Kościelniak
Franciszek Mesjasz
Paweł Rogacz
Sebastian Kołodziej
Jacenty Sitek
Jan Cierpiał
Andrzej Zych
Wawrzyniec Zych
Franciszek Jabłoński
Andrzej Maniura
Ludwik Rogacz
Wojciech Kołodziej
Franciszek Zych
Andrzej Kołodziejczyk
Jan Dziemba [Zięba?]
Lukasz Cierpiał
Andrzej Jabłoński
Andrzej Ochocki
Piotr Bączyński
Andrzej Cierpiał
Antoni Grzyb
Piotr Radecki

Sołtysem był Andrzej Jabłoński

Źródło: "Korzenie" 3/2014, s.19
Florian Huras Avatar
Florian Huras odpowiedział w temacie: #15437 2 lata 5 miesiąc temu
Zgadza się Pani Hanno. Mam drzewo WSZYSTKICH (Ch)Hurasów okolicznych parafii. Niestety "ta" Katarzyna to bardzo poboczna gałąż mojego rodowego drzewa.
Sławomir Bączyński Avatar
Sławomir Bączyński odpowiedział w temacie: #28950 3 tygodni 5 dni temu
Witam. Czy na temat gospodarza Piotra Bączyńskiego dysponuje Pan jakimiś bardziej szczegółowymi informacjami? Będę wdzięczny także za inne wskazówki i informacje dotyczące osób familii Bączyńskich.
Z góry dziękuję!
henryk gierlik Avatar
henryk gierlik odpowiedział w temacie: #28955 3 tygodni 3 dni temu
NIERADA HISTORIA

books.google.de/books?id=Bjk7AAAAcAAJ&pg...ge&q=nierada&f=false 1830r 15 domow i 73 mieszkancow


1874r 125 mieszkancow



Sobota 20 marca Wiosny jak nie widać tak nie widać.

Sobota 20 marca Wiosny jak nie widać tak nie widać. Zimno, mróz, deszcz tak mamy codzień. Wczoraj było Św. Józefa. Byłyśmy z mamą na Jasnej Górze. W kościele było b. dużo ludzi, dużo też pracowało przy barakach i na stancji. Po południu około 15-tej przyszła Sobczykowa ze Stasią. Straszna u nich nędza. Sobczyk chory. Przy odejściu mama dała jej pół bochenka chleba, trochę cukru i też herbaty. Była też u nas forzmanka Adamowa z Helą i Kwiecińska ze Stasią nagadałyśmy się co niemiara o wszystkim. Biedna Stasia jedno oko zupełnie ma zepsute, a na drugie bardzo mało widzi. Pamiętam jak trzy lata temu byłam przez miesiąc u nich, raz rozmawialiśmy o zamężciu. "Ty Stasiu - powiedziałam do niej - jesteś ślepa, weźmiesz kulawego i będziecie się prowadzać". Mówiąc to nie zastanawiałam się jaką jej wyrządziłam przykrość. Matka, słysząc to odpowiedziała za nią "Stasia nie pójdzie za mąż. Mamy 800 rubli w kasie, będzie miała z tego utrzymanie". Dziś z tych pieniędzy nie maja grosza. "Rozeszły się " mówią. Były nie długo. Zosia Dobr. przyniosła mi książkę Janoszy "Z pola i bruku". Nadzwyczaj wesołe nowelki.

W okolicy Częstochowy zdarzają się często napady, kradzieże i zabójstwa. Nie boją się Niemców! Trudno wojna, nie ma gdzie zapracować, wszystko drogie to kradną. Wojna trwa.

Godzina 5 punkt.

Zaloguj się aby skomentować

Podkategorie