100 lat temu w Częstochowie

19 marca poniedziałek 1917. Już przeszła większa część marca,

19 marca poniedziałek 1917.
Już przeszła większa część marca, a na dworze wcale, ale to wcale nie słychać o wiośnie! Zimno jak w grudniu lub styczniu, przytem woda niemożliwa, gdyż wieczorem śnieg topnieje, a z rana wraca mróz i ślizgawica. Czyż to nie okropne? Głód i zimno! bo i jeść nie ma co. Ciągle można słyszeć: „Ach żeby było już lato” – a tu jakby umyślnie słońce nie raczy wyjrzeć z poza gęstych chmur, tylko pada śnieg lub deszcz na zmianę.  Wczoraj była u nas Ada, ale bardzo krótko, bo od godziny 6 ½ do 8 1/2 , cóż znaczy taka krótka wizyta w domu rodzinnym? Każdy chce opowiedzieć wszystko co mu tylko leży na duszy i sercu, lecz myśląc że to tak mało czasu zapomina i nie wie o co mówić. Do tej pory mieszkają jeszcze w Lipiczu gdyż w mieście żyć, to wprost coś niemożliwego. Drożyzna taka, że już brakuje słów do wyrażenia swego oburzenia na tą wojnę. W Lipiczu mają co jeść, ale nie mają czem palić dlatego ogromnie się denerwują i irytują. Moja kochana Ada przywiozła mi słownik polsko-niemiecki Kautera jakże jej jestem wdzięczna! Zostawiła mi również na drobne wydatki 50 kop. Januszek i Grażynka podobno bardzo wyrośli Januszek bardzo już dobrze mówi. Co do mnie – to lekcje idą mi bardzo łatwo niedługo bo prawdopodobnie 31 marca otrzymamy cenzury. Oby tylko była dobra i żeby moja kochana Adziula ucieszyła się z niej. Stosunki koleżeńskie również w porządku; ponieważ jako pierwsza uczennica w klasie umiem wszystko (?) najlepiej, naturalnie podług mniemania koleżanek więc wszystkie uciekają się do mej pomocy, o ile mogę i umie pomagam chętnie wszystkim, lecz czasami nie mam chęci, więc wymawiam się brakiem czasu lun nieumiejętnością. Zdarza się to jedna dość rzadko, gdyż staram się przemóc wrodzone lenistwo, i być dla wszystkich uczynną i uprzejmą jako harcerka. Koleżanki ciągle mi prawią komplementy na temat mej uczciwości i mądrości jak mówiła Hanka Wrzeczkówna uważają mię jako najmądrzejszą z całej klasy. Zosia Meksówna podziwia mię zawsze i ogromnie wierzy w to co ja mówię, pomimo tego że tłumaczę wszystkim z osobna, że wcale nie jestem mądrą, bo cóż za mądrość jak się przypadkiem coś wie lub umie. Ale gdzie tam bo mówią! „idealne dziecko” mówią o mnie Zosia, Wisia. Staram się być rozumną i dobrą, to prawda, ale daleko mi do jakiejkolwiek mądrości i dobroci. Może, może kiedyś będę lepszą i mądrzejszą przy usilnych staraniach.

Janina Słomkówna, 100 lat temu w Częstochowie

Zaloguj się aby skomentować

28 stycznia 1917. Niedziela Bardzo mało mogę teraz pisać w dzienniku, gdyż…..

28 stycznia 1917. Niedziela  Bardzo mało mogę teraz pisać w dzienniku, gdyż….. nie mam czasu!  Wiem, że to leniwych wymówka; nie mam czasu, więc ze wstydem muszę wyznać że i ja należę do leniwych. Ale nie, ja się poprawię, ja nie mogę być leniwą, bo to przedewszystkim grzech i szkoda dla społeczeństwa, gdyż z późniaków wyrastają leniwi ludzie. Tak !, ja muszę się poprawić i ja muszę być lepszą doskonalszą, bo tyle mam wad, tyle ułomności, a ojczyźnie ukochanej potrzeba dzielnych ludzi. Dzielnych kobiet, szczególnie teraz. Chłopcy przygotowują się do wojska , pójdą gdy ojczyzna zawoła, walczyć o jej niepodległość, a mu dziewczęta co mamy robić? Oto powinnyśmy również walczyć, choć może z większym wrogiem bo z samą sobą, ze swojemi wadami, uczyć się pilnie, wytrwale, żeby w przyszłości stanąć do boju z życiem. Być kobietą - polką w całym tego słowa znaczeniu, dziewczęciem polskim, pracowitem, pilnem, dzielnym. O jakbym tak chciała, tak bardzo chciała, abym w przyszłości pożyteczną była krajowi, moim współziomkom i wszystkim ludziom ! Chciałabym pracować dla ludu, rozświecać te ciemne umysły, to płowe czupryny wiejskich dzieci ja tak kocham, tak kocham! O boże! daj mi wytrwałości więcej, cierpliwości w pracy nad sobą ! W klasie z Winką Luksówną Zosią Meksówną, Maniusią Sokołowską i Kazią Łappówną rozmawiamy i marzymy o przyszłości, o tem co będziemy robić po skończeniu pensji. Zosia i Winka chciałyby być na wsi nauczycielkami, Kazia chciałaby wyjść za mąż, mieć męża ładnego i bogatego, bawić, czytać i nic więcej. Maniusia cudnie pisze, - więc poetka w przyszłości. Ja znów chciałabym iść na uniwerek na co to jeszcze nie wiem – a potem uczyć pracować dla społeczeństwa. Ja tak bym chciała, ale teraz jestem zła, niedobra – czy zemnie będzie co dobrego? Może się poprawię, będę się o to usilnie starać. Mamy w domu nie ma wyjechała do Koniecpola, w czwartek 18 stycznia, na wesele Walerki Ziętalowej z jakimś Ślusarczykiem, bardzo nam się przykrzy. Na dworze silny mróz trzyma tak od trzech tygodni. Ada pisała list 22-ego bardzo się o nas martwi, odpisałam jej, że dajemy jakoś dotąd radę. Lekcje idą mi łatwo, tylko ogromnie chciałabym mieć słowniki francuski i niemiecki ! Wszystkiego chciałabym ale to niemożliwe bo skąd je wezmę ? a jednak bardzo chcę je mieć, może jaki dobry duch mi je ześle. Żeby to, ale to nie tak łatwo odwoływać się do dobrych duchów.

Janina Słomkówna, 100 lat temu w Częstochowie

Zaloguj się aby skomentować

Poniedziałek 1 styczeń 1917. W tym roku mamy dużo świąt

Poniedziałek 1 styczeń 1917.
W tym roku mamy dużo świąt mianowicie; na Boże Narodzenie były 3 dni świąt, na Nowy Rok 2 dni, i na Trzy Króle 2 dni.  Lubię bardzo święta, gdyż nie potrzeba wiele robić, a można za to swobodnie czytać książki, bo w powszedni dzień, mama lub ojciec ujrzawszy, że czytam zaraz wynajdują robotę i każą robić. Ja wcale nie mam zdolności, …… i chęci do domowych zajęć, lecz ciągle tylko uczyłabym się i czytała. Nie rozumiem zaś tych którzy stronią od nauki i książki; przecież to bardzo przyjemne wzbogacać swój umysł codziennie wiadomościami czytać książki historyczne, przyrodnicze lub psychologiczne. Manie najmocniej zajmuje psychologia, bardzo lubię obserwować charaktery różnych ludzi, obserwować swoich najbliższych, koleżanki albo też własny swój charakter, Najtrudniej poznać siebie lecz bardzo to jest ciekawe.

Janina Słomkówna, 100 lat temu w Częstochowie

Zaloguj się aby skomentować

Środa 27 grudnia 1916 roku. Do klasy piątej zostałam przyjęta

Środa 27 grudnia 1916 roku.
Do klasy piątej zostałam przyjęta i płacę tylko 5 rubli miesięcznie. Już za cały rok zapłacono, bo pan Okuszko udziela u nas w siódmej klasie psychologii, więc Ada ma podwyższoną pensję i zapłaciła za mnie. Przynajmniej nie potrzebuję się martwić o to, że nie dostanę cenzury. Na ten kwartał otrzymałyśmy cenzury 21 grudnia. Ja mam najlepszą cenzurę z całej klasy, a zatem jestem pierwszą uczennicą. Nauczycielki są te same co i w zeszłym roku, brakuje tylko panny Paszkowskiej, a jej miejsce zajmuje p. Jabłonowski, b. wykształcony ale jest garbaty i chorowity gdyż opuszcza ciągle lekcje. Stopnie stawia również srogie bo tylko ja mam czystą czwórkę  z polskiego i Chochołówna 4- na cenzurze. Nasza klasa nieszczególnie się uczy, pod względem nauki zajmuje dziewiąte, to jest przedostatnie miejsce, ostatnie zaś zajmuje klasa czwarta. Pod względem sprawowania zajmujemy szóste miejsce, ostatnie miejsce zajmuje klasa szósta. Ogromnie są zdolne w szóstej klasie, ale ogromne łobuzy, często urządzają jakieś figle. Niedawno zabarykadowały drzwi w pokoju nauczycielskim gdzie znajdowały się nauczycielki i nauczyciele. Zostały ukarane dość lekko pomniejszono im tylko stopnie za sprawowania i usłyszały reprymendę od przełożonej i księdza, najwięcej usłyszała morałów Carmen Bianco, gdyż ona niemi dowodziła. Nasza pensja zajmuje teraz trzypiętrowy dom, specjalnie na ten cel zbudowany. W klasie nosimy pantofle, a buciki zostawiamy w garderobie zawieszone w woreczkach, oznaczone imieniem i nazwiskiem. Dotychczas zginęła tylko jedna para bucików Kaufmanównie  z 6-ej klasy, były brązowe z długimi cholewkami i kosztowały 35 rubli. Dnia 1 listopada Oleś odszedł ze składu i jest obecnie w domu. Ada jest dotychczas u p.p. Okuszków, na święta wcale nie przyjechała. Wojna ma trwać jeszcze 13 miesięcy, wszystko coraz droższe mydło kosztuje funt 3-4 rubli, nafta litr 90-130 kop. Mąka wpięć sześć razy droższa. Na święta w tym roku mieliśmy dość chleba, ale bardzo mało mięsa. Kolacja wigilijna składała się: z kapusty, fasoli, zupy grzybowej z kaszą, dwóch śledzi, paluszków z żytniej mąki z makiem, jabłek i herbaty. Jedząc kolację myśleliśmy o przyszłem Bożem Narodzeniu, jakie też będą przyszłe święta na pewno o wiele gorsze. Chleb teraz jadamy ogromnie czarny z jakiejś mieszaniny. Mięso jadamy bardzo rzadko. Święta spędziłam siedząc w domu i czytając książki mamy święta do 8 stycznia.

Janina Słomkówna, 100 lat temu w Częstochowie

Zaloguj się aby skomentować

20 sierpnia 1916 roku Niedziela W nocy padał straszliwy deszcz.

20 sierpnia 1916 roku Niedziela
W nocy padał straszliwy deszcz, jeszcze jak żyję nie widziałam takiego deszczu. Obudziliśmy się prawie wszyscy w nocy a tu za oknami aż dudni, leje się jak z cebra , od czasu do czasu błyskawica rozedrze ciemności  a za nią słychać grzmoty, jak by kto tysiąc pustych beczek toczył po kamieniach. Przez cały dzień też padał deszcz, dopiero koło 6-tej uspokoiło się i niebo trochę wyjaśniało. Dnie płyną i płyną i do  końca wakacji tylko trzy tygodnie. Lekcje rozpocząć się mają 9 września. I lato się kończy, a nadejdzie jesień bogata w owoce, kartofle i inne płody lata. A wojna jak trwa tak trwa, wcale nie myśli się skończyć już trzeci rok się ciągnie i jak długo jeszcze. a przecież nic na świecie nie jest wieczne, więc i wojna musi się wreszcie kiedyś skończyć, może tylko potrwać  jeszcze parę lat, a może za rok albo wcześniej. Dnia 23 lipca wyjechała na wieś do Lipicza doktorowa Okuszko z dziećmi Adą i służącą Antosią; mają przyjechać jesienią, ale jak mówi p. Sokołowska - jeśli im będzie dobrze to i na zimę zjawią. Biorę książki do czytania z czytelni p. Zakowskiej, zwykle jedną naukową i jedną beletrystyczną. Lekcji wakacyjnych uczę się i to nie godzinę ale dwie  codziennie. Do czytelni chodzę w poniedziałek i piątek, czasem tylko raz i zwykle wstępuję do Maniusi  Sokołowskiej. Maniusia to napewno będzie poetką, bardzo ładne pisze wiersze, Kilka dała mi do przeczytania. Zachęcam ją żeby więcej pisała i pracowała nad sobą bo w przyszłości zostanie znakomitym człowiekiem. Pensja przeniesiona będzie do nowego domu i bardzo wiele będzie zmian. Ja nie wiem czy będę przyjęta bo pewnie każą płacić a skąd weźmiemy 10 rubli miesięcznie? chyba, że skąd dostanę stówkę. Tymczasem modlę się.

Janina Słomkówna, 100 lat temu w Częstochowie

Zaloguj się aby skomentować

Maria Lipka-Stępniewska Avatar
Maria Lipka-Stępniewska odpowiedział w temacie: #28045 3 miesiąc 1 tydzień temu
Co z pamiętnikiem Janki Słomkówny?Od paru miesięcy ani słowa.
Jacek Tomczyk Avatar
Jacek Tomczyk odpowiedział w temacie: #28049 3 miesiąc 1 tydzień temu
Ot życie pamiętnika !!! -- Janka zrobiła sobie dłuższą przerwę w pisaniu, ale spokojnie w tym roku jeszcze coś napisze.

pozdrawiam

Jacek Tomczyk

Dnia 10 lipca poniedziałek. Od dawna, bo już od 24-ego czerwca mamy wakacje.

Dnia 10  lipca poniedziałek. Od dawna, bo już od 24-ego czerwca mamy wakacje. Przed cenzurą dostałam rachunek, że należy jeszcze dopłacić 40 rubli. Zmartwiłam się i bałam, że cenzury nie dostanę. Tymczasem cenzurę dostałam mam dwie 3+ z francuskiego i geografii i dwie 4 z niemieckiego i algebry, a resztę same piątki i nawet z historii starożytnej. Piątka z historii starożytnej sprawiła mi niezmierną niespodziankę, bo prędzej spodziewałam się 3 niżeli piątki, ponieważ dostać piątkę od Dziuby jest niezmiernie trudno, mamy je tylko trzy, Winka Zuzskówna, Janka Damasz i ja.  Kilka nauczycielek jak; p.p. Paszkowska, Starzyńska, Wiedówny i Nele Nowakówna, oraz nauczyciele pp. Dziuba, Kamiński, Łojecki jadą na uniwersytet i na przyszły rok mają nie dawać. Wszystkieśmy bardzo żałowały panny Paszkowskiej, a nawet Dziunia Ferencewicz i Hela Jaczko popłakały się, więc p. P. musiała je uspokajać, a my wszystkie miałyśmy grobowe miny. Jaczko powiedziała do p.P łkając "Wolałabym żeby pana Dziuby nie było niż Pani !!!" - Kiedyśmy dostały cenzury, to poszłyśmy z Wiką na Jasną Górę żeby się pomodlić. Z Winką również pożegnałyśmy się bardzo czule, ponieważ przez całe wakacje nie będziemy się widywać. Ja naturalnie siedzę w domu, robię wszystko i nic! Od pierwszego lipca uczę się godzinną lekcją i wogóle dnie spędzam tak, że ciągle dziwię się jak te godziny prędko biegną i wcale mi nie nudzi. Okropnie tylko tęsknię za wsią! tak chciałabym ujrzeć pola pokryte dojrzewającym żytem, tak posiedzieć samotnie gdzie na miedzy. Chciałabym być w lesie, posłuchać świergotu ptasząt, tych głosów właściwych tylko wsi, napawać się ciszą błogą. Tutaj w Rzeźni gdzie mieszkamy prawie jak na wsi, ale nie jest to wsią, taką polską cichą wsią, chociażby zniszczoną przez wojnę. Ja kocham wieś, kocham tych wiejskich ludzi całą duszą i całem sercem. Strasznie chciałabym mieszkać w lecie na wsi, i teraz zrozumiałam lepiej jej urok, jej piękność i teraz zrozumiałam tęsknotę "Wrzosu" za wsią z której biedna umarła. Lubię i widzę pożytek miasta, ale kocham wieś !!!!

Janina Słomkówna, 100 lat temu w Częstochowie

Zaloguj się aby skomentować

Dnia 16 czerwca 1916 roku Piątek Cały tydzień pada deszcz.

Dnia 16 czerwca 1916 roku Piątek
Cały tydzień pada deszcz od niedzieli. W pierwsze i drugie święto Zielonych Świątek była Kwesta Ogólnokrajowa pod hasłem "Ratujcie dzieci" !!!Były przedstawienia w teatrach i trwają cały tydzień też w tym celu. W poniedziałek był popis skautów i skautek, oraz miał być popis gimnastyczny naszych uczennic. Ale cóż! przeszkodziła temu siła wyższa - deszcz. Występ skautów i skautek udał się wszyscy byli niezmiernie zadowoleni i chociaż zaczęła się burza, zaczęło grzmieć nie chcieli opuścić placu, aż zmusił ich do tego rzęsisty deszcz. ja nigdzie nie wyruszyłam oprócz kościoła więc nie zmokłam, tylko widziałam okropnie pomokniętych państwa Czerwińskich i Dobrowolskich. Czytałam właśnie Złotą książkę czyli Życiorysy Sławnych Ludzi - Grajnera, Zdanie kwesty ogólnokrajowej jest bardzo piękne, mające bowiem na celu wychowanie młodego pokolenia na pożytecznych obywateli. Mają być zakładane ochronki, szkoły, zakłady dla sierot, szpitale dziecięce i.t.p. więc też ofiary sypią się rzęsiście jak na tak trudne czasy. Kwesta ta jest w całym kraju. W miastach i miasteczkach, wioskach kwestarze i kwestarki sprzedają nalepki zbierając tym sposobem pokaźne sumy. Urządzane są przy tem wszędzie przedstawienia, a treści przeważnie patriotyczne, mające wielkie powodzenie. W Częstochowie graja "Dowód wdzięczności narodu" - Wojciecha Bogusławskiego. U nas na pensji niedługo będzie koniec roku szkolnego, więc już lekcje często nam przepadają i wszędzie widać, że to już koniec bo nie ma takiego rygoru jak zwykle. Strasznie się boję cenzury i tego czy wogóle dostanę ją ? Bo mam uwzględniony wpis, a jednak p. Rapelewska wyczytała jako winną za wpis. Jak strasznie męczy myśleć o tem żeby zapłacić wpisowe i o nauce ! Nikomu bym tego nie życzyła. - Najwięcej w klasie przyjaźnię się z Winką Żurkówną, Zosią Meksówną i Maniusią Sokołowską (chociaż Maniusia jest w klasie V-tej). Jesteśmy nierozdzielną czwórką, zawsze jesteśmy razem, zawsze na pauzach jedna na drugą czeka i razem spacerujemy. Niema nic chyba przyjemniejszego w życiu koleżeńskim jak mieć przyjaciółki podobne do siebie, mające te same dążenia, te same upodobania. Rozmawiamy zawsze o ważnych rzeczach, swobodnie, przyjemnie. Każda z nas uczy się nieźle i czemś się wyróżnia, a więc Maniusia najładniej pisze ćwiczenia i deklamuje, Zosia najlepiej rysuje, Winka jest najładniejsza, ja niby najlepiej się uczę. Fenomenalna czwórka!  Wszystkie mają dobry charakter i szlachetny, odznaczają się inteligencją i porządnym zapatrywaniem się na życie i naukę. Wierzę, że z takich dziewczynek wyrosną porządne kobiety, dobre Polki. Ja z nas czterech jestem napewno najgorsza, cieszę się że należę do towarzystwa takich dziewczynek, i że może będę lepszą, szlachetniejszą i rozumniejszą. Widzę w sobie wady i to wad wiele, staram się bardzo i chcę się poprawić, żeby być później pożyteczną jednostką społeczną, żeby pracować i umrzeć dla mojej ukochanej ojczyzny. A Polska tak dużo potrzebuje dziś prawdziwych obywateli, ludzi czynu składających swe życie na usługach dla bliźnich, w ofierze semu krajowi. Przyznam się, że pragnę żebym była kiedyś sławną, wielką, ale to dlatego, żeby Ojczyźnie swej Polsce przynieść pożytek i chlubę. Boże wesprzyj moje chęci, daj mi wytrwałość w dążeniu do dobrego do zamierzonych celów, do doskonałości jaką może być człowiek pamiętający o tem, że Ty o Boże stworzyłeś nas nas na to, abyśmy doskonalili i podobali się Tobie najwyższej doskonałości.

Janina Słomkówna, 100 lat temu w Częstochowie

Zaloguj się aby skomentować

Dnia 21 maja 1916 roku. Och jak wiele mam do zapisania!

Dnia 21 maja 1916 roku
Och jak wiele mam do zapisania! Dostałam 3 pochwały a mianowicie: W piątek odpowiadałam z polskiego ze stylistyki. Było dość trudne bo miałyśmy zadanie o dramacie i tragedii, ale ja miałam dobrze bo poprzednich dwie lekcje miałyśmy wolne i powtórzyłam. Panna Paszkowska wywoławszy kilka do odpowiedzi zapytała zatem Romki Domaszewskiej - "A może Romcia Domaszewska będzie dzisiaj odpowiadać? - Nie. odparła Romka z uśmiechem - dziś nie chciałabym odpowiadać", "A więc może Janka Słomkówna opowie mi lekcję" zwróciła się do mnie, "Naturalnie" odparłam z pewną miną - "mogę". Odpowiadałam na każde pytanie. jak żadna z uczennic naszej klasy. Zacięłam się trochę ba Balladynie, ale tylko trochę. Nagle rozległ się dzwonek obwieszczający koniec lekcji. "Świetnie" - mówi pani Paszkowska chciałabym żeby tak każda umiała jak Janka Słomkówna. Jestem z odpowiedzi zadowolona - kończy z uśmiechem. Ja naturalnie jestem niemiernie zadowolona z pochwały i pędzę do Maniusi Sokołowskiej pochwalić się. Maniusia  ucieszyła się na równi ze mną. Ale czekaj - powiedziała nateraz ja polecę wykłócić się z Paszkowską, co to za Janka, to jest moja Janinka. śmiejemy się. W sobotę znowu Zosia Meksówna odpowiadała z historii Polskiej umiała lecz panna Podczewska zadawała jej takie pytania o czem zupełnie nie ma w naszej książce, więc Zosia zmartwiła się tem bardzo i gdy siadła w ławce zaczęły jej płynąć z oczu łzy. Widząc to zaczęłam ją uspokajać po cichu nie pytając o powód. Odpowiedziała jeszcze któraś i panna Podczewska wywołała mnie. Chciała bym - powiedziała - żeby odpowiedziała dobra uczennica gdyż to jest dosyć trudne więc proszę żebyście uważały. Bałam się śmiejąc się w duchu z tej tej pewności p. Podczewskiej w moją umiejętność - zaczęłam odpowiadać. Podsunęłam sobie książkę i zciągałam co się zmieści. Następnie pokazywałam na mapie zabory Rosyjskii, Pruski i Austryacki przytem niezmiernie się bałam co dalej mówić będę gdyż nie umiałam. Dzwonek! Wybawco mój. Na przyszłej lekcji będziesz odpowiadać -rzekła p. Padewska. Potem znów odpowiadałam z religii. Umiałam. "Przynajmniej jedna porządnie umie" powiedział znów ksiądz. Rosnę jak na drożdżach. Miałysmy iść na wycieczkę ale było zimno. Polubiłam teraz bardzo Witkę Żórkównę i nawzajem. Dziś byłam na Rakowie u Maniusi Sokołowskiej. Dostałam "Rodzinę Połanieckich" Sienkiewicza. Nagadałyśmy się co niemiara. Z Maniusią przepędza się czas niezmiernie przyjemnie. Jest dziewczynką niezmiernie inteligentną. Pisze ćwiczenia przednie.

Janina Słomkówna, 100 lat temu w Częstochowie

Zaloguj się aby skomentować

Dziś 4 maja pani Michalska pytała się.......

Dziś 4 maja pani Michalska pytała się które zemdlały i powiedziała że żadna z tych zemdlonych na żaden pochód i uroczystość nie pójdzie, Z naszej klasy żadna nie zemdlała i pani powiedziała "Dzielna klasa !". Naturalnie bo wstyd żeby takie przyczyniały kłopotu.

Janina Słomkówna, 100 lat temu w Częstochowie

Zaloguj się aby skomentować

witold wilk Avatar
witold wilk odpowiedział w temacie: #25465 10 miesiąc 3 tygodni temu
Czy ten artykuł dotyczy dziedziczki Borowna Emilii Reszke ,która wyszła za Adama Michalskiego?
Jacek Tomczyk Avatar
Jacek Tomczyk odpowiedział w temacie: #25493 10 miesiąc 2 tygodni temu
Janina autorka pamiętnika nie podaje kim była pani Michalska.
Krzysztof Łągiewka Avatar
Krzysztof Łągiewka odpowiedział w temacie: #25765 10 miesiąc 2 dni temu
Emilia Józefa Reszke ur. 14.10.1848 r. w Warszawie. Dnia 15 / 27 kwietnia 1872 r. poślubiła w Warszawie Adama Michalskiego ur. 22.12.1849 r. w Warszawie. Zmarła 20 września 1927 r. w Warszawie. Jej mąż Adam Michalski zmarł 1 lipca 1923 r. w Borownie. Oboje pochowani zostali w grobowcu Karpińskich i Michalskich na cmentarzu w Borownie.
Nic nie wskazuje na to, aby Emila z Reszków Michalska była nauczycielką w 1916 r. w Częstochowie. Nie wspomniała o tym również Agata Małolepsza w swojej książce "Działalność artystyczna i ziemiańska rodu Reszke na przełomie XIX i XX wieku".

3 maja 1916 rok. Od wielu dni zapowiadany był trzeci maja,

3 maja 1916 rok. Od wielu dni zapowiadany był trzeci maja, że będzie obchodzony uroczyście jako 125-lecie Konstytucji wydanej w roku 1891. Za moskali było to surowo zabronione i wszelkich podejrzanych w tym względzie, osobiście chcących świętować aresztowano. Obecnie się wszystko zmieniło. Ma na pensji szykowałyśmy się od poniedziałku ponieważ szkoły miały iść w paradnym pochodzie z rynku na Jasną Górę. O wpół do ósmej byłyśmy z Helą Jędrzejewską już na pensji; ustawiałyśmy się parami, a następnie czwórkami wyruszyłyśmy. Przed pensją stały szkoły p.Szudejki, i p. Kośmińskiego. Zagrała nam orkiestra i pomaszerowałyśmy za szkołami męskiemi. Balkony, okna udekorowane narodowemi barwami i orłami zapełnione były ludźmi. Z rynku ósemkami znów przez Aleje po prawej stronie, szłyśmy na nabożeństwo. Zagrała orkiestra a my śpiewaliśmy "Boże coś Polskę", "z dymem pożarów", "Jeszcze Polska nie zginęła". Ordunek pochodu był następujący: chorąży z sztandarem narodowym w towarzystwie dwóch obywateli, szkoły elementarne, p. Szudejki szkoła,  p. Kosmińskiego,  p. Płodowskiego, nasza, p. Komar, p. Gaszteckiej, p. Słowikowskiej, za tem dopiero liga kobiet, freblanki, cechy i tak dalej, wyglądał to bardzo wspaniale, wszędzie panował ład i porządek. Najlepiej prezentowała się pensja p. Komar następnie p. Słowikowej, dalej Gasztecianki, a my na końcu my. Straszna u nas pstrokacizna. Po drodze widziałam Adę na balkonie z malutkim Januszkiem i Grażynką i Olesia stojącego przy brzegu alei. Między parkami zatrzymał się pochód, a wszystkie najstarsze klasy i delegacje weszli do Starego Parku, aby być obecnym przy zasadzeniu drzewka pamiątkowego. Doszedłszy do murów Jasnej Góry stanęłyśmy przed szczytem Matki Boskiej gdzie odprawione zostało nabożeństwo, a następnie wygłosił przepiękną mowę Ksiądz Fulman i zakończył okrzykiem: "Niech żyje Polska, Wolna", a cały zebrany naród zawołał "Niech Żyje !!! niech żyje..... !!!". "Niech żyje Wojsko Polskie, kościół święty, dziecię polskie !!!", a zebrani wołali "Niech żyje !!!!!, niech żyje !!!, niech żyje !!!, niech żyje !!!!!". Wszędzie panował nastój, poważny, rzewny i wyciskający łzy z oczu. Bardzo wiele uczennic z nasze pensji zemdlało, ale nie ze wzruszenia bynajmniej... - z gorąca. Pomocy udzielały pogotowie i skauci. Odbywało się wszystko bardzo sprawnie i zręcznie. Carmen Bianco z piątej klasy ledwo docucili, Kaszyńską z III-ej klasy również. Po powrocie na pensję poszłam do parku zobaczyć ów dąb wolności 3 maja. Jest to duży i wspaniały młody dąbczak z pamiątkową tabliczką i orłem z narcyzów.

Janina Słomkówna, 100 lat temu w Częstochowie

Zaloguj się aby skomentować

Jacek Tomczyk Avatar
Jacek Tomczyk odpowiedział w temacie: #25438 10 miesiąc 3 tygodni temu
Dąb o którym wspomina Janina rośnie do dziś. Od wielu lat jest już Pomnikiem Przyrody, a wczoraj na przemiłej uroczystości otrzymał nazwę "Dąb Konstytucji".

24 kwietnia 1916 roku. Drugie święto Wielkiejnocy.

24 kwietnia 1916 roku. Drugie święto Wielkiejnocy.  Wczoraj była Ada, bardzo przyjemnie spędziłyśmy czas na wspólnej rozmowie. Ada mówi zawsze bardzo  ładnie i wzniośle, widać w nich jej dobry, piękny charakter i ja też kocham ją najwięcej. Ada zawsze rozmawia ze mną o poważnie o rzeczach głębszych i poważnych, zdaje mi się że chyba nie ma od niej lepszej istoty na świecie. Państwo Okuszkowie są bezreligijni ale zacni i dobrzy ludzie, szczególnie p. Okuszko jest bardzo mądry. Pani Okuszkowa posuwa swoją bezreligijność za daleko bo nietylko, że dzieci są niechrzczone ale nawet Grażynki nie da uczyć pacierza, choć maleńka ma do tego wielką ochotę. Czytałam wczoraj bardzo ładną książkę "Dzienniczek Hani Tynieckiej" Raczyńskiego, bardzo mi się podobała i wypisałam sobie niektóre zdania jak np. - "Nie szczęście osobiste powinno być celem w życiu, ale sumienie, wypełnianie obowiązków które życie na nas nakłada."  Żal mi tej Hanusi umarła jej ukochana mateczka, musiała więc zwrócić słowo dane p. Stachowi Moskiemu, a zająć się wychowywaniem młodszego rodzeństwa i gospodarstwem. Doprawdy dużo już czytałam i słyszałam o życiu, obowiązkach w dojrzalszych latach, ale zupełnie nie mogę sobie wyobrazić żeby mogło tak być. Zdaje mi się, że to przecież przyjemnie zarabiać na swe utrzymanie, dopomagać rodzicom i wogóle pracować. Teraz kiedy wyczytałam gdzieś że młodość to wiosna, kto więc w młodości nie zasieje to jesienią, w starości nie będzie miał co zbierać, chcę się uczyć, uczyć żeby mieć jak najwięcej. Chciałabym być dobrą i mądrą. Ale ja mam strasznie niedobry charakter! Tak ciągle się złoszczę o byle co, dokuczam, a to tak trudno zwalczać swoje wady. Nie, ja muszę się poprawić, być lepszą, bo rozum bez dobroci mało znaczy u Boga, bo ten wszechstronny twórca nasz był, jest i będzie samą miłością, dobrocią. Na dworze jest prześlicznie i ciepło drzewa owocowe kwitną, kwitną ale nie wszystkie. Ja szalenie tęsknię za wsią, tam być musi już pięknie. Chciałabym bardzo mieszkać na wsi, ja tak kocham wieś. W czwartek idziemy na pensję muszę wziąć się porządnie do nauki wakacje za pasem. Egzamina nie wiem czy będą.

Janina Słomkówna, 100 lat temu w Częstochowie

Zaloguj się aby skomentować

Zbigniew Małolepszy Avatar
Zbigniew Małolepszy odpowiedział w temacie: #25371 10 miesiąc 3 tygodni temu
Ciekawa wzmianka o niereligijności p. Okuszków. Czy ich niechrzczone dzieci są odnotowane w częstochowskich księgach urodzeń?