13 kwietnia 1916 r. Czwartek Od poniedziałku do wczorajszego dnia miałyśmy rekolekcje.

13 kwietnia 1916 r. Czwartek
Od poniedziałku do wczorajszego dnia miałyśmy rekolekcje. Rekolekcje odbywały się na Wieluńskiej u Paralityków. Porządek był następujący: msza święta na Jasnej Górze, Konferencja, śpiew (pobożnych pieśni) i różaniec w Kaplicy u paralityków.  Śliczna jest tam Kapliczka! taka nieduża a taka miła i do tego śpiewały dziewczęta uczące się u Szaytowej haftu.  Jest tam także śliczny ogród zaraz przy Wałach i w nim znajduje się wał bukiecia. Wczoraj była spowiedź. Spowiadał paulin ks. Kneblewski. Do ks. Kneblewskiego mało szło uczennic gdyż się bały i wstydziły, więc ksiądz chodził po sali "łapał"uczennice przyprowadzał do swojego konfesjonału i spowiadał. Dziś była Komunia św. w Kaplicy Matki Boskiej. Przed samem przystąpieniem do Komunii zemdlała Krysia Ebertówna z drugiej klasy. Po wyjściu z kościoła każda wyciągała śniadanie i jadła po drodze, Śmiałyśmy się.
W niedzielę Ada przywiozła mi materiał na mundurek, śliczny ciemnozielony zanieśliśmy go na Wieluńską do pani Julci Morgi. Dziś byłam ostatni raz u miary, ładnie uszyta na jutro ma być gotowa. Dostałam do czytania od Ani Kamińskiej "Stach z Konar" Kraszewskiego. Hania Kotarska postanowiła sobie od poniedziałkowch Rekolekcji do spowiedzi milczeć i wytrzymała, nie odezwała się ani słowem do nikogo. U Hanki to zawsze przesada, jednakże ma silną wolę, nie postąpiła bym tak. Przez całe rekolekcje chodziłam w parze z Wińską Zuzkówną i jakoś dziwnie przyjemnie było nam razem. Nasz gusta w zupełności się zgadzały, mamy jednakie upodo badania i poznałyśmy się bliżej. Wińska jest ładna i sympatyczna ma cudne wyraziste ciemne rysy, włosy ciemne brwi mocne i ładnie zarysowane. Szczupła, zgrabna i dobry, mądry, poważny charakter. Bardzo mi się podoba i polubiłam ją bardzo. Najwięcej z klasy lubię Zośkę Meksównę, Wińską Zuzannę, Helę Morawską, Romkę Domaszewską, Zenkę Brzozę, Irkę Lipińską, Maryję Domańską, Sabkę Widerównę, Dziuńkę Ferencewiczównę, Hankę Kotowską i Jadźkę, inne to tak sobie dosyć lubię.

Janina Słomkówna, 100 lat temu w Częstochowie

Log in to comment