1 Lipca Ach! Ta Ada, ani myśli nas odwiedzić.

1 Lipca
Ach! Ta Ada, ani myśli nas odwiedzić. Spodziewaliśmy się jej w piątek 29 czerwca – nie przyjechała, myśleliśmy, że dziś przyjedzie, nie przyjechała. Tak mi tęskno za nią. Ale trudno pewnie nie może, gdyby mogła to by przyjechała. Byłam dzisiaj jak zwykle w kościele św. Rodziny, kazanie miał ks. Zawadzki. Bardzo lubię tego księdza: taki prawdziwy kapłan, pełen powagi i godności. Znam w Częstochowie kilku księży, ze znanych mi najlepiej lubię dwóch ks. Mettlera i ks. Zawadzkiego. Ksiądz Mettler jest bardzo wykształcony i mądry, wiele podróżował, wiele zwiedzał krajów. Kiedy chodziłam na pensję do p. Sławikowskiej ksiądz ten udzielał nam religii, i w czasie lekcji opowiadał nam nieraz o swych podróżach. Ksiądz Zawadzki b. ładnie powiedział kazanie co znaczy „żyć z wiary” i co znaczy „żyć bez wiary”. Trafił mi wprost do serca. W ogóle mnie zawsze trafiają do duszy czy do serca wielkie mowy, kazania, przemówienia itp. Zachęcają do dobrego postępowania, do doskonałości, jednem słowem gdy mają na celu uszlachetnić duszę i serce. Bardzo się cieszę, że dość wcześnie spostrzegłam wady swojego charakteru i że mam sporo chęci do wykorzenienia ich. Staram się panować nad sobą, obserwować swe czyny, mowę i myśli, analizuję swe uczucia i czyny, z jakich one wypływają pobudek. Chętnie czytuję książki i artykuliki dopomagające przy pracy nad własnym charakterem. Żmudna to praca. Jednakże ten pojmie całą jej trudność, gdy zechce zastosować ją do siebie. Ileż to trzeba hartu woli, ażeby w każdej chwili, każdym dobrym uczynku umieć zapanować nad sobą. Znajduję bardzo trafne zdanie; Charakter to doskonale wyrobiona wola, które również doskonale znajdowała nasza zastępowa Lilka Hofman. Przez jakiś czas miałam zwątpienia co do potrzeby dążenia do udoskonalenia się, widząc naokół ludzi, którzy ani myślą o czemś podobnem, zajęci pracą za kawałek chleba, pozatem mających bardzo ograniczone dążenia. Lecz pozbyłam się ich wkrótce przypominając sobie ludzi którzy byli wielkimi i wiedli życie w dążeniu do doskonalenia, mając za cele Dobro, Piękno i Prawdę, które są również mymi celami. Ale to tak trudno czasem powstrzymać przykrego słowa dla otoczenia, powstrzymać się od czynu, który samokrytycyzm uznaje za zły i brzydki; trzeba jednak powtarzam pracować nad sobą. Tymczasem jeszcze mam wiele niedoskonałości i wad. Przed chwilą dostałam kartkę od Ady pisaną w dniu moich imienin. Pisze mi moja ukochana Ada, że siedzi sama w domu z dzieciakami, pogoda na dworze niemożliwa, i rozmyśla o mnie. Bardzo by chciała aby moje dążenia spełniły, żebym skończyła pensję i uniwersytet. Pyta jak przeszłam do 6-tej klasy i donosi, że przyjedzie w połowie lipca. Dopiero! Ja już tyle marzeń nasnułam o widzeniu się z nią, o jej przyjeździe. Ja teraz w czasie wakacji bardzo dużo myślę, i tęsknię. Prawie zawsze jestem sama i siedzę w domu, więc nic dziwnego, że tęsknię za wsią którą zawsze kochałam i kocham, tęsknię za towarzystwem, w ogóle tęsknię za weselszym życiem. Zazdroszczę tym którzy wyjechali na wieś i całą piersią oddychają powietrzem wiejskim, bawią się, odpoczywają i mogą nabrać sił do całorocznej pracy. Jak bym chciała wyjechać na kondycję do jakiegoś dworu, gdzie by były dziewczynki w równym wieku, abym mogła odpocząć całą duszą, oderwać się od tych trosk codziennych. Jestem przecież młoda i należy mi się jakiś odpoczynek i rozrywka i jakie to życie trudne. Ale, ale jest jeszcze teraz o wiele gorzej, ba ja jestem dzięki Bogu, dość zdrowa, więc mi pobyt w mieście nie wiele szkodzi, lecz ten jest chory i ma jeszcze trudniejsze warunki życiowe, temu gorzej. A wszystkiemu winna ta obrzydliwa wojna, trwająca już rok trzeci. I kiedy się skończy?

Janina Słomkówna, 100 lat temu w Częstochowie

Log in to comment