100 lat temu w Częstochowie

Trzeci dziś poniedziałek od tego czasu jak zaczęłam pisać

Trzeci dziś poniedziałek od tego czasu jak zaczęłam pisać. Wiem jak zacząć dzisiejszy dzień w pamiętniku. 20 kwiecień jest już dziś, lato obiecują dobre. Pogoda ładna. Po śniadaniu zamiotłam pokój i wycierałam szklanki, talerze, które mama myła. Czytałam właśnie „Miłość wodza”, kiedy przyszła Zocha i zawołała mnie i zaczęła prosić abym opowiedziała jej bajkę i opowiedziałam jej „o rybaku i geniuszu” i dwie inne. Po 10-tej Kazik i Tadek poszli na naukę przyszli o 12-tej. Po południu mama poszła do ogrodu a ja pozmywałam i poszłam do ogrodu po 6-tej. Do domu przyszła o 8 ½ Był dziś ślub p. Jadzi Jędrzejowskiej siostry Heli z p. Wacławem, jak się nazywa nie wiem, bo mówią, że nie wiedzą. Następnie była kolacja i Józek koniecznie chce przeczytać mój pamiętnik, ale mu nie dam. Oleś znów mówi żebym mu dała do schowania. Późno już.

Wieczór 11-ta za 20 minut 20 kwiecień 1914 roku

Log in to comment

Hanna Hofman-Polańska Avatar
Hanna Hofman-Polańska odpowiedział w temacie: #7861 4 lata 8 miesiąc temu
o! widze mojego przodka a nawet dwóch,którzy rozpijali naród!!!!!
Anna Fukushima Avatar
Anna Fukushima odpowiedział w temacie: #8463 4 lata 7 miesiąc temu
Oto ogloszenie, ktore znalazlam w Kurjerze Warszawskim z d. 1 (13) XII 1861 r., w N° 294:

"Nizej podpisany otworzyl w tych dniach, w miescie Czestochowie, przy ulicy Panny Marji, w domu wlasnym, NOWY HANDEL, z najobfitszym doborem Win, nadto zaopatrzywszy tenze Handel w swieze towary, ktore rowniez jak Wina po cenach najumiarkowanszych sprzedawac bede. Mam nadzieje, iz rzetelne postepowanie powyzszej firmy, jako od dwudziestu lat istniejacej, dostateczna jest rekojmia dla JW. i WW. Panow Obywateli tej okolicy. - Z czem mam zaszczyt polecic sie. Leon Wodzinski".
_____________
A.F.
Hanna Hofman-Polańska Avatar
Hanna Hofman-Polańska odpowiedział w temacie: #8464 4 lata 7 miesiąc temu
to mój przodek! dziękuję!
Anna Fukushima Avatar
Anna Fukushima odpowiedział w temacie: #8465 4 lata 7 miesiąc temu
Pani Hanno,

Ciesze sie, ze anons sprzed ponad poltora wieku, znalazl "odbiorce".

A jak nazywal sie drugi Pani przodek z tej branzy?

Z pozdrowieniami.

A.F.
Anna Fukushima Avatar
Anna Fukushima odpowiedział w temacie: #8660 4 lata 6 miesiąc temu
Kilka osob z 1837 r. na podst. "Gazety Porannej" z 14 IV 1837 r. N° 9, s. 1

(...) Propinacya czyli wyszynk trunkow piwa i wodki, a manowicie w karczmach i szynkach w territorium miasta Nowej-Czestochowy znajdujacych sie, to jest: w karczmach Ignacego Kucharskiego, Jozefa Rozpendowskiego, Andrzeja Sarzynskiego, Urbana Maczynskiego, Franciszka Klimkiewicza, Wiktoryi Slocinskiej i Franciszaka Bielaskiego, w szynkach na przedmiesciu Stej Barbary, Sebastyana Stryczewskiego, Jozefa Socinskiego i Jakoba Wilczynskiego (...)
______________

A.F.
Hanna Hofman-Polańska Avatar
Hanna Hofman-Polańska odpowiedział w temacie: #8662 4 lata 6 miesiąc temu
aleksander Fuchs ,to nie bezpośredni przodek ale skoligacony z Wodzińskim!
Andrzej Kuśnierczyk Avatar
Andrzej Kuśnierczyk odpowiedział w temacie: #10979 4 lata 1 tydzień temu
Anastazja Caro (później: Karo), poz. 14 na liście, restauratorka, to matka znanego botanika i folklorysty, a z wykształcenia aptekarza, zesłańca syberyjskiego Ferdynanda Karo (1845 - 1927).
Anna Fukushima Avatar
Anna Fukushima odpowiedział w temacie: #10983 4 lata 1 tydzień temu
Panie Andrzeju,

Czy Kajetan KARO, ktory zamiescil ponizszy anons w 1855 r. - to jakas familia Anastazji? To samo nazwisko, ta sama branza...

"Kurjer Warszawski" z 1 (13) VII 1855, N° 181, s. 4

Podaje do wiadomosci, ze Restauracje z Hotelu Rzymskiego w Warszawie, przenioslem do miasta Czestochowy i takowa w wlasnym domu od Wgo Pulkownika Leszczynskiego nabytym, w ogrodzie naprzeciw Foxalu bedacym, z dniem 15m Lipca r.b. otwieram. Polecajac sie wzgledem laskawej Publicznosci, zapewniam, ze wszelkie potrawy jak najsmaczniej i po umiarkowanych cenach przyrzadzane beda, a przytem dobor roznego gatunku Win z wlasnej piwnicy, rowniez po miernych cenach dostarczony byc moze; oprocz tego przyjmowane beda obstalunki od JWWW.i WW. Panow w okolicach miasta Czestochowy i innych lub w miejscu zamieszkalym, na Sniadania, Obiady it.p. podlug zyczenia. Lokal na ten cel urzadzilem gustownie, w ktorym znajduje sie piekny salon i w nich odbywac sie moga wszelkie Zabawy Tancujace, zas Ogrod, w letniej porze uprzyjemni takowe. Przyzwoita i rychla usluge zareczam. - Czestochowa dnia 8 Lipca 1855. - Kajetan Karo.
___________
AF
Andrzej Kuśnierczyk Avatar
Andrzej Kuśnierczyk odpowiedział w temacie: #10986 4 lata 6 dni temu
Tak. To jego żona.
Piotr Gerasch Avatar
Piotr Gerasch odpowiedział w temacie: #16952 2 lata 9 miesiąc temu
Zgon Kajetana Karo odnotowano w księgach filiału czarnoleskiego. Wynika z nich, że przybył z Grodziska (Poznańskie)
link: szukajwarchiwach.pl/8/57/0/-/66/skan/ful...qRFZvV8dEOwuMy9qq0Dg

pozdrawiam
Piotr
Piotr Gerasch Avatar
Piotr Gerasch odpowiedział w temacie: #16953 2 lata 9 miesiąc temu
Czyż to nie nasz Kajetan?

cyfrowe.mnw.art.pl/dmuseion/docmetadata?...ontent=true&id=16327

wydaje się, że tak
pg
Andrzej Kuśnierczyk Avatar
Andrzej Kuśnierczyk odpowiedział w temacie: #16962 2 lata 9 miesiąc temu
Oby tak było, Piotrze. Dział Przyrody Muzeum Częstochowskiego wpadłby w zachwyt!
Andrzej Kuśnierczyk Avatar
Andrzej Kuśnierczyk odpowiedział w temacie: #16963 2 lata 9 miesiąc temu
Signum malarza dość tajemnicze. Będziemy szukać.
Piotr Gerasch Avatar
Piotr Gerasch odpowiedział w temacie: #16964 2 lata 9 miesiąc temu
dlaczego dziwne może to częstochowscy Grottowie
pg
Andrzej Kuśnierczyk Avatar
Andrzej Kuśnierczyk odpowiedział w temacie: #16965 2 lata 9 miesiąc temu
Zbyt wcześnie na Grottów , moim zdaniem , ale mamy historyczkę sztuki z tej rodziny. Popytamy.
Niemieckim historykiem piszącym o Polsce był Jakub Caro - sprawdzam i te ślady.
Są też miejscowości o nazwie Grotów - może to miejscowość, a nie nazwisko malarza?
Jutro cd , gdy zajrzę do kartoteki przodków Kajetana.
Piotr Gerasch Avatar
Piotr Gerasch odpowiedział w temacie: #16966 2 lata 9 miesiąc temu
Fajnych rzeczy się można dowiedzieć z Internetu, że Kajetan przybył z Włoch... chyba Wielkopolskich. Ech. Smutny losie
pg
Andrzej Kuśnierczyk Avatar
Andrzej Kuśnierczyk odpowiedział w temacie: #16967 2 lata 9 miesiąc temu
Syn Kajetana, Ferdynand, niby bardziej znany , ale okreslany w opracowaniach "zapomnianym badaczem flory Syberii" - pochowany jest na Powązkach.
Nazwisko żony Kajetana (rzeczywiście to wyglada na gminę ewangelicką w Grodzisku Wlkp.) przeszło do literatury jako Wołcakiewicz. W księdze ludności Częstochowy (i w akcie zgonu Kajetana) brzmi inaczej: Wołączewicz. Też trzeba jeszcze "powęszyć".

Minakowski szuka wszelkich koligacji Ferdynanda Karo.
Andrzej Kuśnierczyk Avatar
Andrzej Kuśnierczyk odpowiedział w temacie: #16968 2 lata 9 miesiąc temu
Zatem szukamy aktu urodzenia Kajetana i aktu jego ślubu. Miejsce urodzenia Ferdynanda podpowiedzią? (Brześć)
Piotr Gerasch Avatar
Piotr Gerasch odpowiedział w temacie: #16969 2 lata 9 miesiąc temu
Już szukam ;) Co do Brześcia, w jakichś rozjazdach był? Nie mogę doszukać się rodziny Caro w ewangelickim Grodzisku niestety. Jego syn Kajetan urodził się w Druskiennikach. Też nieźle...
Piotr
Andrzej Kuśnierczyk Avatar
Andrzej Kuśnierczyk odpowiedział w temacie: #16980 2 lata 9 miesiąc temu
Pani Barbara Furs w swoim artykule "dzieje rodziny Grottów" (Rocznik TGZC, t. II) wspomina, iż Grotowie (Grottowie) wywodzą się z Czarnkowa z Wielkopolski(akta w parafii św. Magdaleny). Mieszkali też w Walkowicach, Walenty i Marianna " z domu Górzny". Ich synowie przeniesli sie do Królestwa Polskiego, Andrzej (1816 - 1887) poprzez Kuców do Częstochowy, Jan (1826 - 1895) do Warszawy.
Potomkowie Andrzeja byli zbyt późno yrodzeni, by działać malarsko w 1846 r. - jeśli przyjąć , że signym M.A. Grotow oznacza rzeczywiście przedstawiciela rodziny Grotów.
Dwa imiona, pasujące do signum M.A., miał Mieczysław Andrzej Grott (1895 - 1940), był urzednikiem Magistratu Częstochowy, zginąl w Katyniu.
Zatem częstochowscy Grottowie nie pasują do opiusu obrazu.
Trzeba zasiegnąć języka w Muzeum Narodowym.
Może obrazy były kopiowane później? Czy zostaly wykonane w Częstochowie? Oto jest pytanie.
Piotr Gerasch Avatar
Piotr Gerasch odpowiedział w temacie: #16984 2 lata 9 miesiąc temu
No i mamy jasność, że Kajetan Karo to częstochowski Kajetan. Dodatkowo mamy tu: cyfrowe.mnw.art.pl/dmuseion/docmetadata?...ontent=true&id=16326 portret jego żony Anastazji. Datacja obrazów wskazuje, że być może są to portrety ślubne (?). Niewątpliwie ślub był w okolicy przed 1845 r. A portrety datowane są ok. 1846

pozdrawiam
Piotr
Piotr Gerasch Avatar
Piotr Gerasch odpowiedział w temacie: #16992 2 lata 9 miesiąc temu
Robi się coraz ciekawiej. Córka małżonków Caro rodzi się bowiem w Grodnie. Mamy więc Brześć, Grodno i Druskienniki jako miejsca narodzin dzieci.
Akt ślubu Heleny Caro z Emilianem Aleksandrem Fuchsem

familysearch.org/pal:/MM9.3.1/TH-266-115...,362234901,362449201

Piotr
Andrzej Kuśnierczyk Avatar
Andrzej Kuśnierczyk odpowiedział w temacie: #16993 2 lata 9 miesiąc temu
No pięknie.
Zauważ,że obaj świadkowie ślubu są wymienieni na liście szynkujących w Częstochowie: Leon Wodziński i Aleksander Fuchs (Emilian Aleksander).
Andrzej Kuśnierczyk Avatar
Andrzej Kuśnierczyk odpowiedział w temacie: #16994 2 lata 9 miesiąc temu
ps
Tzn. świadek i pan młody.

Niedziela 19 kwietnia

Niedziela 19 kwietnia. Dziś wypadła rosyjska Wielka Niedziela 6 kwietnia. Świąt Rosjanie mają 3 dni. Pogoda śliczna jak i na nasze Święta. U nas już nic ze Świąt nie ma, m. dziś dała ostatek babki. Olesiowi troszkę się tylko zostało, które mama chowa w swojej komodzie. Byłam w kościele św. Rodziny z Józkiem, a później spotkaliśmy się z Mańkiem i poszliśmy we troje do ogrodu. W iglarni robili. Narwałam sobie fiołków dwa duże bukieciki z pomocą J. Byliśmy tam może z pół godziny, następnie poszliśmy do domu. Zosi cały dzień w domu nie było przyjechała do domu dorożką dopiero wieczorem. Widziałam się z Helą i Jankę widziałam spacerującą i patrzącą w okna kasjera. Zaczęłam ja obserwować i nie mogłam się powstrzymać od uśmiechu.  Hele była w mieście i przyszła dopiero na wieczór, dała mi „Proroctwa św. Saby”, mówiła mi, że Lotce lepiej i że dostała list od Florczak. Byłam u Zośki jadłam kolacje u nich „Pisemka” dziś nie miałam, bo na poczcie nie byli. Kupiła Bochnie i Tadkowi dwa baloniki, Tadek swój popsuł. Pożyczyła mi książkę „  Miłość wodza narodu” z Życia Kościuszki b. ładna. Trochę już przeczytałam. Zaczęłam Zosi opowiadać bajkę „o rybaku i geniuszu” i nie dokończyłam, ponieważ była 9 i musiała iść spać. Ja zaraz to samo zrobię, Oleś czyta Wędrowca z roku 1870. M. się położyła i stęka. Tata poszedł uspokajać psy, bo niemiłosiernie wyły.

Niedziela 10 za 8 minut.

Log in to comment

Z powodu braku czasu nie zapisałam wczorajszego dnia

Z powodu braku czasu nie zapisałam wczorajszego dnia i muszę go zapisać dzisiaj. Pogoda b była ładna i w ogóle w tym tygodniu ładna pogoda. Do południa uczyłam się lekcji i sprzątałam. Po obiedzie poszłam do ogrodu sadziłam kapustę koło płotu rzeźni. Byłam odwrócona tyłem, gdy przyszedł gospodarz z felczerem weterynarzem Wierzchowskim. Zaczęli rozmawiać, lecz ja wcale nie zwracałam na nich uwagi. Śmiałam się z nich po cichu i pilniej sadziłam kapustę. „kapusta będzie słodka, gdyż ja sadzi takie ładne dziecko” usłyszałam głos jąkały gospodarza To nie dziecko to panienka” poprawił gospodarza Wierzchowski. Ja ma dalszą rozmowę nie zwracałam uwagi. Wierzchowskiego, gospodarza i mechanika Pawłowskiego nie cierpię, bo kiedy przechodzą koło mnie to się zawsze mi przyglądają, a szczególnie mechanik i Wierzchowisk. Bardzo nie lubię, gdy mi ktoś mówi, że jestem ładna, bo wiem dobrze, że to nie prawda. Jestem na swoje 13 lat wysoka dosyć tęga koścista i Oleś mi wróży, że będę „tęgą babą”. Głowę słuszna włosy nie bardzo długie dosyć grube zapinam zwyczajnie z tyłu. Ręce długie duże nogi duże łydki troszeczkę za grube. Sukienki noszę dosyć krótkie. Twarz mam okrągłą czoło wysokie, oczy duże zielono niebieskie brwi ciemno blond jak i włosy, rzęsy ciemne nos nieduży, lecz nozdrza za szerokie, usta nie za duże to tego jestem trochę piegowata, więc zdaje mi , że niema się czem zachwycać. Czy będę ładna to pewnie nie bardzo. Wracając do soboty byłam w ogrodzie do szóstej. Po ogrodzie spacerował dzieci kasjera i wszyscy się mi przyglądali dziwili się zapewne, że pensjonarka sadzi kapustę, praca uszlachetnia trzymam się tego przysłowia. Helena pożyczyła mi „Dla dobra dzieci”, ponieważ próżniaka nie mogła znaleźć. Piszę to wszystko za sobotę w niedziele.

Log in to comment

Dwunasty dzień jak piszę w swoim pamiętniku

Dwunasty dzień jak piszę w swoim pamiętniku, dotąd nie opisałam jeszcze naszego mieszkania. Jest to mały domek z czerwonej cegły składający się z pokoju, kuchni i sieni. Gdy wejdzie się do sieni po prawej stronie drzwi do kuchni a wprost do pokoju. Pokój nasz jest dość duży z trzema oknami, podłoga biała, ściany nie malowane. Gdy wejść do pokoju rzuca się w oczy stół, komoda z obrazem, po lewej ręce dwa łóżka: Olesiowe i Józka. Nad łóżkiem Olesia wisi duży  zegar. Po prawej stronie stoją łóżka mamy i Ady. Ja śpię z Adą, a tata z mamą. Nad głową łóżka wisi landszaft i mały obrazek, nad Ady mój mały obrazek. Koło naszego łóżka stoi szafa a na niej nowe kurze. Zapomniałam powiedzieć, że pod oknem jednem stoi maszyna, a pod drugim duży kosz. Lustro wisi nad łóżkiem Józka naprzeciw komody.

Obudziłam się dziś wcześnie, bo Ada wyjeżdżała, wstała o 5 ½ rano. Oleś ją na stację odprowadził. Do obiadu pozmywałam czytałam „Sielankę” i uczyłam się wierszy „Pieśń góralska” i dwu niemieckich. Jeszcze wszystkich lekcji nie odrobiłam  zadanych na Święta. Po obiedzie o 2-giej poszłam do ogrodu dokończyłam pikowanie, a potem flancowałam buraczki do 6 ½ Przyszłam do domu i dokończyłam „Sielankę” i zagotowałam herbatę. M przyszła niedługo wypiliśmy kolację i mama pozmywała, a ja wycierałam. M. już śpi. Oleś i Józek nie przyszli jeszcze. Ada pewnie w Krakowie. Był pan Kwapiński (stary) pytał się o Olesia, o Adę.

Piątek wieczór 17 kwietnia 1914 roku godzina za 10m. 10-a
Log in to comment

Piotr Gerasch Avatar
Piotr Gerasch odpowiedział w temacie: #7613 4 lata 8 miesiąc temu
Dla zainteresowanych mocno robocza tablica Jana Szuberta



pozdrawiam
Piotr
Andrzej Kuśnierczyk Avatar
Andrzej Kuśnierczyk odpowiedział w temacie: #12152 3 lata 10 miesiąc temu
Zlokalizowałem w AP w Częstochowie testament ojczyma Jana Szuberta - jeśli będą w nim jakieś ciekawe informacje opublikuję na stronie.
Andrzej Kuśnierczyk Avatar
Andrzej Kuśnierczyk odpowiedział w temacie: #12191 3 lata 9 miesiąc temu
"Śladami Jana Szuberta" - wystawa w Archiwum Państwowym w Częstochowie.

Nadchodzą znów rosyjskie święta 6 kwietnia

Nadchodzą znów rosyjskie święta 6 kwietnia. W tydzień po ruskich świętach 27 kw. Idziemy na pensję. Już mi się porządnie przykrzy. Dziś rano wstałam o 8-mej i zanim się ubrałam i obułam Ada i mama już pościelały łóżka. Umyłam się i zasiadłyśmy we trzy do śniadania. Po śniadaniu zamiatałam pokój, gdy m. z Adą zaczęły mówić „ jak u nas dużo wychodzi na życie” M zaraz zaczęła, że jeśliby nie potrzeba płacić za mnie to by długu nie było „wszystko i tak poszłoby na życie” powiedziała Ada ze złośliwym uśmiechem. „Oddam ja do fabryki, nie będę płacić” mówiła m prędko. „Teraz za późno ja na to nie pozwolę” mam zdrowe ręce i Oleś nie będzie święty „Weź ją sobie teraz” zawołała mama „mama da jej Życie a ja za to zapłacę” na tem skończyła się rozmowa. Ada poszła do miasta przyszła dopiero po obiedzie, a ja poszłam do ogrodu i pikowałam kalafiory. Gdy przyszłam dowiedziałam się ze Ada jedzie jutro o 5-tej do Krakowa. Już po kolacji Ada poszykowała sobie wszystko i teraz się myje. Idę zaraz spać tylko skończę.

Po 10-tej, ile minut nie wiem, bo zegar stoi, m. go popchnęła w tej chwili 11 ½ godz.

Log in to comment

15 kwiecień. Dziś nic nowego.

15 kwiecień. Dziś nic nowego. Ada przyjechała, p. Mikołajowa przyjechała też i przywiozła indora i sprzedała za 2,70 doktorowej. Odjechała o 3-ciej Ada ja odwiozła. Mama była w ogrodzie w iglarni. Hela już dawno  obiecała mi pożyczyć „Próżniak”, ale mi jeszcze nie pożyczyła, dzisiaj miała mi dać na pewno i nie dała. Muszę się z nią rozmówić. U Lolkówny nie były. Dlaczego? Nie wiem. Hela nie szła, więc ja sama nie mogłam. Byłam na wieczór u Zosi. Mietek pożyczył mi książkę „Szymon niewolnik” , już przeczytałam.

Już po kolacji, środa wieczór 10 minut po 10.

Log in to comment

Nie wiem jak te Święta prędko zleciały

Nie wiem jak te Święta prędko zleciały dziś już 14 kwiecień wtorek. Targu dziś nie było. Siedziałam cały dzień w domu Zośka nie była. Przeczytałam „Rajskiego ptaka” nie podobał mi się, nie ma końca. Teraz czytam o „religii żydowskiej”. Po południu, przed wieczorem zdarzył się wypadek. Przejechał pociąg 2-wu letnie dziecko, które podobno siedziało na linii czy też jak mówili drudzy wypadło z okna. Pociąg zmiażdżył mu głowę. Ja mówię to zupełnie obojętnie, z czego mama się dziwi. Pociąg przystanął przed szpitalem i tam zostawił to dziecko. Widziałam się Helą i mówiła mi, że Lotka bardzo chora, pytała się czy pisałam do Florczyk. Jaśka stała w brązowej sukni i w granatowym palcie… i słuchała. Dokazywaliśmy z Irką. Ada nie przyjechała, oczy mi się kleją, mama mówi pacierz, tata się rozbiera. Ja zaraz idę.

Wieczór 10 za 5 m 14 kwietnia 14 r.

Log in to comment

Ostatni dzień Wielkanocy

Ostatni dzień Wielkanocy to poniedziałek. Dziś również ładny jak niedziela. Nic nowego. Byłam w Kościele z papą, Olesiem i Józkiem, później poszliśmy do ogrodu na Fabrycznej. Ogród dość duży, drzewa się zielenią, kapusty już trochę poflancowano. W ogóle „nasz” ogród teraz zrobił na mnie wrażenie jakiegoś sadu. Józek mi mówił, że są fiołki wiec zaczęliśmy szukać uzbierałam dwa bukieciki ładnych fiołków. Zapomniałam napisać, że Oleś mi powiedział abym zapisała, że będziemy u niego za 15 lat na świeconym. W iglarni gdzie mamy ogród mieszkają sami żydzi i gdzie się nie spojrzy wszędzie widać żydów. Mieszka tan kilka naszych uczennic żydówek. Gdyśmy przyszli z kościoła była 2-ga i jedliśmy zaraz pierożki z barszczem burakowym. Następnie wypiliśmy piwa, później ja i  Oleś zaczęliśmy czytać ja „Rajskiego ptaka” Zapolskiej, a on „Życie piekielne”. Nie czytałam nawet 15 m, gdy przyszła Zosia żebym do niej przyszła trochę pospacerować. Byliśmy na rzeźni, gdy przyszedł Tadek. Oblałam go a on odszedł i za chwilę uderzył Zosie kamieniem w głowę, zaprowadziłam ją na moje spotkanie wyszła Józia i zabrała Zosię. Nie długo Zośka przyszła znów z Józią i poszłyśmy na dwór. Tadek tez nie dostał, bo uciekł. Byłyśmy długo dosyć. A gdy przyszliśmy zaczęłam czytać, Zośka przyszła znów. Wyszłyśmy na plac i   patrzyłyśmy jak się leja u K……., na przyjeżdżało tam moc gości. Ada nie przyjechała. Piszę o zmroku, bo wczoraj wypaliła się nafta, więc nie wiem czy będziemy palić lampę.

Za 5 minut pół do 8 wieczór 13 kwiecień

Log in to comment

Wielkanoc! Wielka Niedziela!

Wielkanoc! Wielka Niedziela! Jak to brzmi uroczyście. Poprawdzie i dzień był prawdziwie wielkanocny. Cisza dookoła jakaś uroczysta Biją dzwony jasnogórskie.

Rano nie czesałam się jeszcze gdyśmy jedli śniadanie składające się z szynki, chleba, kiełbasy, jaka ciasta i herbaty. Bardzo żeśmy się najedli tak, że wcalem ja nie jadła obiadu. Byłam z mamą i Józkiem w kościele św. Rodziny. Ksiądz Fulman mówił bardzo ładne kazanie na tle Wielkanocy. Widzieliśmy Masłowskich z Zosią. Od samego rana hukali z kamihkorku. Józek dał mi wczoraj mydło „trefle” i mamie „trefle” z kolońską wodą., Oleś nic mi nie dał tylko mamie mydło i kolońską wodę. Ady nie było, więc jej nie dał chyba jutro jak przyjedzie. Z Zośką się widziałam byłyśmy w na rzeźni szukałyśmy szczęścia koniczyny. Ja znalazłam 6 po 4 listki i 1 po 5 listków. Następnie czytałam „Grę fal” i już skończyłam teraz czytam „Święty Fen” Wierzbińskiego, ładne. Więcej nigdzie nie byłam. Oleś czyta „Piekielne życie”. Nic więcej z wrażeń Wielkiejnocy pierwszego dnia. Niewiem czy będę mogła czytać „Fena” mało jest nafty w lampie obawiam się, aby nie zgasła.

Wieczór 9-ta za 5 minut. Huki Kamiklorku trochę ucichły.

Log in to comment

Dziś miałam dużo wrażeń.

Dziś miałam dużo wrażeń. Byłam na Jasnej Górze, u Zosi. Na Jasnej Górze byłam z Tadkiem. Gdyśmy szli oglądaliśmy wystawy sklepowe. Najbardziej podobała mi się wystawa w kwiaciarni żydowskiej. Przed polanka w lesie na skale pasterz i pasterka. Pośrodku dróżka wysypana piaskiem i sarenka ciągnie wóz z bzem. Naprzeciw niej szły dwie krówki. Niedaleko rzeczka do niej biegły dwie kózki, w rzeczce pływały złote rybki. Na polance gdzie niegdyś rosły drzewa. Na Jasnej Górze widzieliśmy młoda dziewczynę, która zwariowała. Złapał ja jakiś mężczyzna, lecz ona zaczęła drapać, bić kopać. Ludzi zebrało się około niej bardzo dużo.

Byliśmy w kościele dość długo, potem poszliśmy na wały. W parku spotkałam Gołębiowska, Wosik i Kamińską. Przed kościołem znów Medrzecka. Była u nas z panią Mik przyniosły nam kartofli, babkę i bańkę mleka. Były dosyć długo. Ada nazad pojechała z m. Później spotkałam Zośkę D. dosyć bawiłyśmy się i rozmawiałyśmy po rosyjsku, mówiłam na nią „Sonia”, a ona do mnie „Nina” . Zosia mi mówiła, że ma 3 koleżanki Rosjanki i one nie umieją ani słowa po polsku, ona umie troszkę po rusku. Pogoda cały dzień była ładna. Jak przyszłam jadłam szynkę i na wieczór kapustę z kiełbasą. Szynkę mieliśmy nie dużą jajek do święcenia 14. Byłam u Zośki dosyć czytałam „pisemko” i odgadłam dwie łamigłówki.

Piszę w Wielką Niedzielę za 10 minut wpół do 9 rano.

Log in to comment

Jacek Tomczyk Avatar
Jacek Tomczyk odpowiedział w temacie: #7922 4 lata 8 miesiąc temu
Niestety młodemu Augustynowi nie było sądzone dożyć wieku dorosłego. Zmarł jesienią 1814 roku miał dwa lata.
Opiekunem był Jan Rogala z Potoka, ten sam który znalazł owe dziecko w przydrożnej kapliczce.
Tomasz Krzywanski Avatar
Tomasz Krzywanski odpowiedział w temacie: #7923 4 lata 8 miesiąc temu
to niestety byl los wielu malych dzieci.

Boże już dziś Wielki Piątek!

Boże już dziś Wielki Piątek! Nie wiem czy W. Piątek powinien być smutny i poważny, dość, że dzisiejszy piątek był za wesoły. Pogoda prześliczna, ludzie wszystko do południa podokończali i po południu szli gromadkami do kościoła. U nas nie było jeszcze obielone, ciasto nieupieczone, podłogi nie umyte. Henryk obiecał przyjść obielić, więc przyszedł i obielił sień. M. przygotowywała do pieczenia ciasto. Ja mamie pomagałam we wszystkim, obudziłam się o pół do 6-tej, a wstałam o 6-tej. Z pieczeniem ciasta przeciągnęło się do południa. Ciasto jak mama się wyraziła „nie zdarzyło  się” Wewnątrz bardzo dobre, ale z pozoru jest za bardzo blade. Placki zrobiły się wklęsłe. Babki się nie wypiętrzyły i m. wyjęła i położyła do pieczenia. Placków było 7, a babek (z moją małą) 5, 2 duże, 2 mniejsze i moja.

Jajek do święcenia zostało się 11, ledwie wyprosiłam u mamy o dokupienie jeszcze 3-ech i teraz jest 14. Kiełbasa bardzo ładna, szynka również, chociaż ja trochę nadgryzłam, cielęcina też.

Ada wczoraj nie przyszła gdyż pojechała z p. M……do Siedlca wróci w sobotę to j. jutro. Przybory do ciasta przysłała przez Olesia i Józka. Dziś cały dzień nie czytałam tyle miałam roboty ledwie zjadłam śniadanie i przeczytałam Gońca. Obiad był lichy Śledzie i kartofle prażone. Jadłam z wielkim appetytem. Miałam iść do kościoła z Tatkiem, ale T nie chciał, więc mama mi nie pozwoliła samej. Myłam z m podłogę w sieni. Później zjadłam zalewajkę, siedziałam sama i na wieczór rozmawiałam, z K. i T. po indersku i ko. Następnie wypiłam herbatę i umyłam sobie głowę szyję i ręce. Teraz rozpuściłam włosy do wyschnięcia siedzę przy stole piszę i co chwila patrzę na zegar jest za 15m 11g. Wieczór. Oleś i Józek jeszcze nie przyszli. Gotuje się szynka.

10 kwietnia

Log in to comment