100 lat temu w Częstochowie

Poniedziałek 17 maja 1915. W sobotę 15 maja były Zosi Dobrowolskiej imieniny,

Poniedziałek 17 maja 1915. W sobotę 15 maja były Zosi Dobrowolskiej imieniny, dałam jej na wiązance dwie książeczki; "Cezar" i "Księżniczka i zły duszek". Wczoraj byłam z mama po pantofle i kupiłyśmy bardzo zgrabne półbuciki za 7 rb. 30 kop. Oleś jak był na obiedzie mówił żebyśmy z mamą poczekały na niego w ogrodzie. Cudownie tam teraz! Bzy rozwinęły się, drzewa zielone. kwitnące, ptaszki śpiewają,czyste świeże powietrze i cisza, ... zmącona niekiedy furkotem dorożki lub świstem samochodu "Tylko książki czytać" zauważyłam rozejrzawszy się wokoło. Ale na nieszczęście nie miałam co czytać, więc zajmowałam się przeglądaniem ogrodu i przysłuchiwałam się szczebiotom ptasząt. Czekałyśmy dość długo, ale na próżno! Oleś nie przyszedł. Dopiero jak przyszłyśmy on też za nami przyszedł i pytał się dlaczegośmy nie czekały. Półbuciki wszystkim się podobają. W sobotę pożyczyłam sobie od p. Doktorowej "Król dziadów" już przeczytałam. - Niemcy zabrali do niewoli kilka wagonów Rosjan i wieźli ich.

Zaloguj się aby skomentować

Poniedziałek 10 maja 1915 roku. W sobotę 8 maja była pierwsza tej wiosny burza.

Poniedziałek 10 maja 1915 roku. W sobotę 8 maja była pierwsza tej wiosny burza. Ciągnęła się od wpół do-5 ej do 5-ej. Po burzy wszystko ożyło i zapanowała śliczna pogoda. Za oknami zaczynają moje ulubione akacyjki rozwijać listeczki. Wiśnie, grusze, jabłonie i odurzające zapachem czeremchy - kwitną... Wyobrażam sobie jak cudnie musi być na wsi teraz. Wczoraj od Czerników dostaliśmy kartkę, w której zapraszają nas, aby na wsi ich odwiedzić, ale mama mówi żebym tych trzech dni nie wytrzymała bo mają jedną izbę więc pewnie brudno. Oleś nareszcie dał na pantofle 6 rubli 9 maja. Była dzisiaj u nas, mamy kuma p. Zajączkowska. Po przywitaniu mówiła "Ach jakie też kuma ma brzydkie dzieci, a córki najbrzydsze, szczególnie najstarsza". Śmiała się i zrozumiałam, że trzeba jej słowa rozumieć odwrotnie. Opowiadała, jak niemcy na początku wojny grabili u nich i różne przejścia wojenne. Mieszka pod Jasną Górą. W sobotę Hela pożyczyła mi książkę "Spadkobiercy" autorki "Za cudzą winę". Wojna ciągnie się 10-ty miesiąc. Kiedy to się skończy? zadajemy sobie wzajemnie to pytanie.

Zaloguj się aby skomentować

Środa 28 kwietnia. Na dworze ustalone ciepło.

Środa 28 kwietnia. Na dworze ustalone ciepło. Drzewa i krzewy rozwinęły liście, ale jeszcze nie kwitną. Tak jest ciepło, że spędzamy we trzy: Helena, Lodzia i ja wieczory na dworze przy księżycu. Sukienkę fioletową przyniosłam sobie, modnie uszyta, Zmarszczona troszkę i z patką. Mama mów, ze za nadto wąska. Ja jestem zachwycona białymi mankiecikami u bluzeczki i kołnierzykiem białym. Byłam po nią z Helą Palichówną tydzień temu, to jest w środę 21 kwietnia. Książek do czytania mam do woli "Wspomnienia z Indii" Jul. Bois, "Dzieci polskie w dawnych czasach" Wł. Bełzy, "Patryjoci z zakątka" Karola Racisa i tygodniki 29 numerów "Wolne chwile". Są tam dwie powieści "Miedzy miłością a nienawiścią" Gorlica i  "Córka konsula" J. Brounsberga. Cały dzień mam zajęty domowymi zajęciami, to po południu lekcjami, a w wolnych chwilach czytam książki tak, że ledwie wieczór mam wolny. Jestem zadowolona i nie przykrzy mi się. Dnie upływają bardzo prędko. Mama całe po południa spędza w ogrodzie w iglarni na sianiu, sadzeniu i.t.p. zajęciach. Jest nam nieźle bo mama już targuje i ma zawsze pieniądze, więc nie tyle kłótni, mama jak nie ma pieniędzy jest strasznie nie w humorze i ciągle się na kogoś gniewa. Mam jeszcze pocerować Olesiowi skarpety więc kończę.

1/2 6 po poł.

Zaloguj się aby skomentować

Niedziela 18 kwietnia. Pogoda ładna. Cisza.......

Niedziela 18 kwietnia. Pogoda ładna. Cisza.......  Siedzę sama i piszę: W tym tygodniu czytałam, książki: "Dwór i chata" W. Grochowskiej, "W Cukrowni" K. Laskowskiego, "Różowa podwiązka", "Przygody żaka" Oz Ota i "W kraju baezów". W Częstochowie są dotąd Niemcy. Wszystko coraz droższe, kartofli nie można dostać, a jeżeli dostanie się gdzie ćwierć kosztuje 1-50! Czyli 6 rb. biorą. Korzec żyta 25 rubli, a worek mąki 28 rubli. mięso 40 kop. funt. Jest tez jatka końska; mięso wołowe 12 kop. a na pieczeń 20 kop. Buciki bardzo drogie 8 rb., a pantofle 7 rb. Ja nic nie mam, ani bucików, ani palta, ani sukienki na lato tylko jeden kapelusz. Panuje wszędzie przygnębienie, ludzie martwią się. Mama i ojciec często przemawiają się, bo wszystko drogie, a nie ma za co kupić. Mama kupiła sobie trzewiki za 5 rubli. Hela Pabich przychodzi do mnie codziennie na lekcje. Ada dotąd nie przyszła. Poniedziałek 19 kwietnia. Ada była o 6-ej. mówiła, że uszyła mi fioletową sukienkę i mam przyjść na Raków we środę. Oleś obiecał mi kupić pantofle. W piątek i niedziele 18 kwietnia byłyśmy z Helą po fiołki w ogrodzie.

Za 10 minut 4g. po południu.

Zaloguj się aby skomentować

Wtorek 6 kwietnia 1915 r. No i już po świętach !

Wtorek 6 kwietnia 1915 r. No i już po świętach! Muszę opisać cały ten tydzień przedświętny i Święta. - A więc tak: We wtorek i środę było pranie. We czwartek 1-go kwietnia była wietrzna pogoda, zrobiłam przy pomocy mamy porządek w pokoju. W wielki piątek rano na 9-tą godzinę upiekła mama chleb y bochenków i poszła do miasta. Ja umyłam podłogę w sieni i cokolwiek sprzątnęłam w kuchni. O wpół do 1-szej w nocy z piątku na sobotę upiekła mama ciasto trzy placki smaczne i kruche. Święconego nie urządzaliśmy, bo ksiądz w tym roku po domach nie święcił i nie mieliśmy szynki, ani cielęciny, ani kiełbasy. Kazik zaniósł 2 jajka, chleb, chrzan i ocet do kościoła poświęcić. W Wielką Niedzielę byłam z mamą w kościele u Św. Rodziny. Po południu Hela Palichówna powinszować i przyniosła mi Jajka. Józek był w teatrze na "Synu marnotrawnym", Oleś był w domu. W drugie święto poszłam na na Jasną Górę z Józkiem i Urzędowskimi. Wracając Urzędowskie zostawiłam w mieście, a Józka zgubiłam. Koło naszego gimnazjum spotkałam Sabę Franke. Dowiedziałam się od niej, ze przyjechała niedawno z Płocka i chodzi się uczyć do Pani Słowikowskiej. Płaci 5 rubli miesięcznie. Namawiała mnie żebym też chodziła i obiecała pożyczyć książek do nauki. Mam do niej iść dzisiaj lub jutro. Pożegnawszy ją ujrzałam Olesia czekającego na mnie i wróciłam z nim do domu. Urzędowszczanki opowiadały mi, że "Marychna" dostała posadę w 1 Alei 8 rb. pensji i obsługa do jednego dziecka. Zapewne kłamią. - Zaraz po obiedzie przyszła Ada uszyła mamie czarną sukienkę. Ledwie, że zjadłam obiad a już czekały na mnie Hela i Lodka. Zabrały mnie do siebie. Uciekłam prędko od nich bo chciałam być przy Adzie i rozmawiać z nią. Przyszła znów Zosia D. po mnie. Była u niej  Bogusia Czerwińska i bawiliśmy się we trzy. Doktorowa poczęstowała nas herbata i ciastem. O szóstej powróciłam i odprowadziłam Adę z Olesiem i Józkiem. Po drodze zapytała Ada mnie "Dlaczego ty Janka ociągasz zawsze mnie przywitać?" - "Ach z temi witaniami i żegnaniami" odpowiedziałam. "Więc pewnie mnie nie kochasz wcale?" - Znów patrząc na mnie. "Dlaczego?" - "Bo dla osób kochających nie jest nic trudnego" - mówiła Ada. Uśmiechnęłam się. "Przecież jak kto przychodzi to się wita przód" - "Ale ty nie zwracaj uwagi na formę stylistykę, tylko zawsze wyjdź nas przywitanie". "No dobrze już dobrze" zakończyłam wymówki mojej ukochanej siostry. Święta przepędziłam wesoło, jeść mieliśmy do woli bo ugotowała mama w sobotę galarety z nóg. Dzisiaj skończyłam 14 lat, tak wiec jest już rok jak zaczęłam pisać ten pamiętnik. Ale mnie mama woła na obiad.

Po 1-ej 10 min.

Zaloguj się aby skomentować

Poniedziałek 29 marca. Kazik dzisiaj dostał cenzurę

Poniedziałek 29 marca. Kazik dzisiaj dostał cenzurę; jedna 5, trzy 3 i reszta 4. Mama i ojciec z cenzury zadowoleni, Ja nakładłam Kazikowi morałów, żeby się starał na drugi kwartał nie miał trójek. Obiecał, że będzie się starał. - Znów zimno na dworze. Pada co chwila śnieg, ale zaraz topnieje. Wczoraj była Palmowa Niedziela. Byłam z mamą u św. Zygmunta w kościele, a raczej przed kościołem bo był straszny tłok. Stałyśmy przed kościołem ze 40 minut, strasznie zmarzłam i nie czekając końca poszłyśmy do domu. Po południu o 2-ej przyszła nasza kochana Ada. Dokończyła mi przerabiać czarną sukienkę. Mamie zaś skroiła kupiony materiał na imieniny. Poszła o 6-tej, odprowadziliśmy ją z Józkiem do mostu. Przeziębiłam się i mam silny katar. Cały dzisiejszy dzień przepędziłam w domu. - Ada wczoraj przyniosła mi  "Na drugą półkulę" Artura Gruszeckiego i "Dwadzieścia tysięcy mil żeglugi podwodnej" Jul. Vernea. Od Zosi miałam "Złotą dzieweczkę" Augusta Szenoa, od Heli Jędrzejewskiej "Wybór nowel" Wiktora Gomulickiego. Godzina 5 po południu. Niemcy uciekają z pod Warszawy, bo ruscy włażą im na Śląsk. Za parę dni Święta, ciasto mama upiecze ale szynki i cielęciny nie będzie. Wojna!

Zaloguj się aby skomentować

Czwartek 25 marca 1915 r. Dziś święto Matki Boskiej

Czwartek 25 marca 1915 r. Dziś święto Matki Boskiej. Wiosna stawiła się na słowie; od niedzieli 21 marca śliczna pogoda. Wczoraj 24 marca byłam u spowiedzi wielkanocnej. - Zosia przyniosła mi książkę "Gwiazda południa". Kazik przyniósł mi "Grześ z Sanoka", a Józek "Kalendarz powieściowy". W środę mama upiekła chleb. W gazetach piszą, że rosjanie zabrali Przemyśl. Zciemnia się, już w pól do 7 ej. "Gwiazda południa" jest prześliczna.

Zaloguj się aby skomentować

Hanna Celoch Avatar
Hanna Celoch odpowiedział w temacie: #15419 2 lata 5 miesiąc temu
Bardzo mnie interesują te dokumenty.
Tak a propos - w moim drzewie genealogicznym występuje nazwisko Huras. Jan Caban (1837) ożenił się z Katarzyną Huras (1835), córką Józefa i Julianny z domu Lechuk.

Pozdrawiam serdecznie,

Hanna
Andrzej Kuśnierczyk Avatar
Andrzej Kuśnierczyk odpowiedział w temacie: #15425 2 lata 5 miesiąc temu
Nierada 72 lata później -
nazwiska gospodarzy z aktu notarialnego z roku 1883

Józef Kościelniak
Tomasz Jędryka
Stanisław Pijet
Jan Kukuła
Jan Obodecki
Walenty Szymczyk
Marcin Kościelniak
Franciszek Mesjasz
Paweł Rogacz
Sebastian Kołodziej
Jacenty Sitek
Jan Cierpiał
Andrzej Zych
Wawrzyniec Zych
Franciszek Jabłoński
Andrzej Maniura
Ludwik Rogacz
Wojciech Kołodziej
Franciszek Zych
Andrzej Kołodziejczyk
Jan Dziemba [Zięba?]
Lukasz Cierpiał
Andrzej Jabłoński
Andrzej Ochocki
Piotr Bączyński
Andrzej Cierpiał
Antoni Grzyb
Piotr Radecki

Sołtysem był Andrzej Jabłoński

Źródło: "Korzenie" 3/2014, s.19
Florian Huras Avatar
Florian Huras odpowiedział w temacie: #15437 2 lata 5 miesiąc temu
Zgadza się Pani Hanno. Mam drzewo WSZYSTKICH (Ch)Hurasów okolicznych parafii. Niestety "ta" Katarzyna to bardzo poboczna gałąż mojego rodowego drzewa.
Sławomir Bączyński Avatar
Sławomir Bączyński odpowiedział w temacie: #28950 3 tygodni 4 dni temu
Witam. Czy na temat gospodarza Piotra Bączyńskiego dysponuje Pan jakimiś bardziej szczegółowymi informacjami? Będę wdzięczny także za inne wskazówki i informacje dotyczące osób familii Bączyńskich.
Z góry dziękuję!
henryk gierlik Avatar
henryk gierlik odpowiedział w temacie: #28955 3 tygodni 3 dni temu
NIERADA HISTORIA

books.google.de/books?id=Bjk7AAAAcAAJ&pg...ge&q=nierada&f=false 1830r 15 domow i 73 mieszkancow


1874r 125 mieszkancow



Sobota 20 marca Wiosny jak nie widać tak nie widać.

Sobota 20 marca Wiosny jak nie widać tak nie widać. Zimno, mróz, deszcz tak mamy codzień. Wczoraj było Św. Józefa. Byłyśmy z mamą na Jasnej Górze. W kościele było b. dużo ludzi, dużo też pracowało przy barakach i na stancji. Po południu około 15-tej przyszła Sobczykowa ze Stasią. Straszna u nich nędza. Sobczyk chory. Przy odejściu mama dała jej pół bochenka chleba, trochę cukru i też herbaty. Była też u nas forzmanka Adamowa z Helą i Kwiecińska ze Stasią nagadałyśmy się co niemiara o wszystkim. Biedna Stasia jedno oko zupełnie ma zepsute, a na drugie bardzo mało widzi. Pamiętam jak trzy lata temu byłam przez miesiąc u nich, raz rozmawialiśmy o zamężciu. "Ty Stasiu - powiedziałam do niej - jesteś ślepa, weźmiesz kulawego i będziecie się prowadzać". Mówiąc to nie zastanawiałam się jaką jej wyrządziłam przykrość. Matka, słysząc to odpowiedziała za nią "Stasia nie pójdzie za mąż. Mamy 800 rubli w kasie, będzie miała z tego utrzymanie". Dziś z tych pieniędzy nie maja grosza. "Rozeszły się " mówią. Były nie długo. Zosia Dobr. przyniosła mi książkę Janoszy "Z pola i bruku". Nadzwyczaj wesołe nowelki.

W okolicy Częstochowy zdarzają się często napady, kradzieże i zabójstwa. Nie boją się Niemców! Trudno wojna, nie ma gdzie zapracować, wszystko drogie to kradną. Wojna trwa.

Godzina 5 punkt.

Zaloguj się aby skomentować

Środa 17 marca 1915 roku. Nie wiem jak zacząć te drobne wydarzenia

Środa 17 marca 1915 roku. Nie wiem jak zacząć te drobne wydarzenia. Ale zacznę po porządku: W niedzielę mieliśmy gościa p. Sobczykową maminą kumę. Była też Ada. Sobczykowa opowiadała, że już od ponad tygodnia jedzą bez okrasy. Obiecała przyjść jak będzie sucho ze Stasią. Od Zosi Dobrowolskiej miałam trzy książki "Przygody chłopców w.." "Skarby na dnie Wisły" i "Niezgodni królewicze" MM Zaleskiej prześliczna i pożyteczna bajka. Wczoraj wieczorem poszłam do pp. Czerwińskich po książkę. Było zimno. Poruszywszy parę razy za klamkę stałam przede drzwiami. Za chwilę ktoś przyszedł i otworzyła mi drzwi Zosia, "Chodź do pokoju" powiedziała, uśmiechnąwszy się na powitanie. Weszliśmy do pokoju stołowego, tu kazała mi poczekać a sama poszła do salonu. Z drugich drzwi wychyliła główkę Bogusia, cofając się nazad rzekła "Janka" - po tem wyszły z Zośką Dobrowolską. Stałyśmy rozmawiając przy drzwiach kiedy powróciła Zocha Cz. z dwoma książkami. Którą wolisz? - zapytała, "Złotą dzieweczkę" czy "Krystynę". Zaczęłam oglądać. "Mamuska mówi, mówiła Zocha - że obydwie nudne". "Krystynę" wezmę zawołałam dojrzawszy nazwisko Klem. Hoffmanowej. Wyszłam ucieszona z książką. Jakoż nie zawiodłam się. Krystyna jest bardzo zajmującą książką i pożyteczną, chociaż dla dorosłych panien pisana. Charakter Krystyny podobny był do mojego tylko ona dorosła mająca 26 lat panna, a ja dopiero 14! Krystyna miała śliczną siostrę Zosię, sama była nieładna lecz dobra pobożna lubiła czytać i uczyć się (Jak ja) -

O wojnie niewiele wiemy, ponieważ gazety piszą straszne głupstwa, bo co ważniejsze to skreślone przez cenzurę. Mam jeszcze dzisiaj sporo roboty więc kończę.

Za 10 m. 5pp.

Zaloguj się aby skomentować

Piątek 12 marca 1915 roku. We wtorek byłam u Ady dostałam jedną książkę.

Piątek 12 marca 1915 roku. We wtorek byłam u Ady dostałam jedną książkę. "Jak Polska urosła za Jagiellonów" Zofii Bukowieckiej. Jak przyszłam, mama zaczęła mi się wypytywać czy przyjemnie spędziłam u nich czas? "Nudziło mi się okropnie, bo, gdzie spokojnie leży książka do czytania, a tu mi każą bawić się z Grażynką klockami" - odpowiedziałam. Mama się uśmiechnęła, "powiem to Władzi" rzekła.

W Częstochowie zaczyna brakować żywności. Na ulicy Krakowskiej została otworzona jatka końska przez pana Jaroszewskiego. - W tych dniach jest i był silny mróz, dochodzący do 15 stopni poniżej zera. - Zaczęły się już od dawna rekolekcje wielkanocne. Dotąd na rekolekcjach i spowiedzi nie byłam. Wojna toczy się pomału, o ukończeniu jej nie słychać. Chciałabym żeby był już koniec wojny, bo ciągle słyszę mamę lamentującą "Takie drogie wszystko, z czego my będziemy żyć, żeby było jak najprędzej lato". Martwię się tym, że sobie rok zmarnowałam i chciałabym chodzić na korepetycje jak to robią drugie uczennice, ale nie mam gdzie i czem płacić. Proszę Boga zawsze żebym mogła zdać do czwartej klasy. W kwietniu skończę przecież 14 lat.

godzina za 5 minut 2-a

Zaloguj się aby skomentować

Anna Fukushima Avatar
Anna Fukushima odpowiedział w temacie: #17405 2 lata 2 miesiąc temu
"Gazeta Torunska" z niedzeli 6 wrzesnia 1914 r., N° 186, s. 1:

Kolej Sosnowice-Czestochowa.
Krolewska dyrekcja podaje do wiadomosci, ze na kolei, znajdujacych se na terenie zajetym przez wojska niemieckie, a manowicie dla lnii Sosnowice-Piotrkow-Herby rosyjske-Czestochowa-Kielce, utworzono w Czestochowie specyalny urzad kolejowy dla ustalenia ruchu kolejowego. Naczelnikiem urzedu tego mianowany zostal z ramienia rzadu pruskiego radca budowlany ALBACH. Dla oddzialu maszynowego mianowano budowniczego Neumanna z Bytomia.
_____________
AF

Czwartek 4 marca 1915 roku. Byłam u Ady w tamten czwartek

Czwartek 4 marca 1915 roku. Byłam u Ady w tamten czwartek przyniosłam sonie "Po kraju" Umińskiego i "Resurrecturi" Kraszewskiego, od Zochy Czerwińskiej czytałam "Chata za wsią" Kraszewskiego i "Czahary" Rodziewiczówny, od Kazika "Młodzi żeglarze" Meine Reidla. Mamy już marzec, a wiosny nie widać. Wczoraj było zimno, a dzisiaj spadł śnieg. O żywność coraz trudniej, szczególnie o mięso i słoninę. Chleb mamy, kartofli trochę. Niemcy nam wyjedli i wywieźli do Prus. Urzędowska ile razy przyjdzie opowiada jak to austryjacy rządzą w Żarnowcu. Nie dają wywozić ani mąki, ani chleba, bydło biją polscy rzeźnicy i mięso b. tanie. Do szkoły Kazik chodzi i opowiada mi zawsze o wszystkim co się tylko dzieje w szkole. Dzisiaj były jego imieniny, wyhuśtali go na krzesełku. Opowiada mi które dziewczynki są ładne. Kto się dobrze uczy, kto ładnie rysuje. Kazik uczy się nieźle. Tadzio też uczy się dość dobrze i teraz czyta chętnie.

Po 5 ej minut 15.

Zaloguj się aby skomentować