100 lat temu w Częstochowie

Wtorek 15 grudnia 1914 roku - Święta Bożego Narodzenia nadchodzą.

Wtorek 15 grudnia 1914 roku - Święta Bożego Narodzenia nadchodzą. Mamy 20 funtów pszennej mąki na ciasto i parę funtów na kluski. Żytniej mąki mamy 4 pudy, 1/2 herbaty, i parę funtów cukru. - Ciągnienie loterii odbędzie się 19 i 20 grudnia 1914 r.  - Była bitwa pod Łodzią podobno padło pół miliona ludzi z obu stron i cywilnych razem. Mówią i piszą, że wojna przeciągnie się jeszcze parę miesięcy, lecz ja jestem pewna że skończy się w styczniu 1915 i wszystkim tem uspokajam. W tym tygodniu mało czytałam. Wczoraj byłam u Zosi. Tadzio chory. Napisałam wiersze "Dumania" wyrażając tęsknotę za szkołą. Mama poszła na targ. - Jeszcze dotąd nie schudłam chociaż staram się o to wszelkiemi sposobami; jem mniej, chodzę, gimnastykuję się i suszę czasem. W sobotę ugotowała mama galarety z 5 nóg.

Godzina 3 za 3 minuty.

Zaloguj się aby skomentować

Czwartek 10 grudnia 1914 r. Byliśmy z Kazikiem u spowiedzi.

Czwartek 10 grudnia 1914 r. Byliśmy z Kazikiem u spowiedzi. Oleś i Józek kupili losy na doraźną pomoc. Józek ma Nr 4149, a Oleś       . Ada przyniosła mi książki "Jerzy Jaszczór Bażeński" Z. Morawskiej i "Testament dziwaka" Jul Verne. Niemcy weszli do Łodzi, Ruscy są pod Krakowem. W Gońcu był artykuł, że wojna się nieprędko skończy. Ja przeciwnie - jestem pewna, że na 15 stycznia 1915 koniec.

Zaloguj się aby skomentować

Hanna Hofman-Polańska Avatar
Hanna Hofman-Polańska odpowiedział w temacie: #14749 2 lata 8 miesiąc temu
Tereniu!!
odpoczywaj w Pokoju!!!
teraz spotkasz wszystkich tych ,których tak wytrwale szukałaś!!!
Wanda Paleczny (Gazda) Avatar
Wanda Paleczny (Gazda) odpowiedział w temacie: #14762 2 lata 8 miesiąc temu
[*]

Piątek 4 grudnia 1914 r. Żyjemy w niepokoju,

Piątek 4 grudnia 1914 r. Żyjemy w niepokoju, żeby czasem nie kazali nam się wynosić gdzie z domów. Opowiadała mamie pani Hermanowa jak im się kazali wyprowadzić: "Mieszkaliśmy w białej, mając zamiar przepędzić tam zimę. Mąż przysposobił drzewa, torfu, mieliśmy trochę cukru, kaszy, herbaty, kartofli itp. Naraz zaczęto kopać okopy przez wieś. Myśleliśmy, że tylko przez górną część będą kopać, aż tu przychodzą żołnierze i oficerowie polecając w tek chwili się wynosić. Chcieliśmy zabrać zabrać choć coniebądź ale oni mówili nam - Nie bójcie się nic wam nie zginie. Tak więc zabrawszy trochę bielizny i różnych drobiazgów przywędrowaliśmy do Częstochowy. Po kilku tygodniach mąż poszedł do Białej. W naszej chatce rzeczy potłuczone, połamane.... Stała wielka politurowana szafa z ubraniem i drogiemi książkami,..... rozkradli ją, żakiet kosztujący 80 rb gdzieś sprzedali, a książki wyrzucili na gnój."  Takie się słyszy ciągle o gospodarce Niemców. Ja się tez boje o moje książki, ale nie wiem dlaczego, zdaje się, ze się nie ruszymy z domu. Bób by to dał! - Przez cały tydzień miałam co czytać mając od Olesia "Tajemnice Krakowa" Kropidelka, "Banita" Kraszewskiego, od Ady "Gdziem nie był, com wycierpiał" Bogusławskiej, "W obozie i w ogniu", "Dni polityczne" Wejsenhoffa, "Nowożytny Herkules", "Światy nieznane" Flaminowicza, od Zosi "Tajemnicza wyspa" Wernea, od heli Jędrzejewskiej "Krzyżacy" Sienkiewicza. Mam zamiar urządzić mała choinkę dla nas. Kazio mi ją dostarczy, Józek przyniósł 6 świeczek a ja na ten cel zbieram składki, mam 15 kop. Żeby choć z 40 kop. Z lasów ciągle to wiozą, to wleczą, to noszą drzewo. Pisząc to siedzę przy stole, maja na przeciw siedzących przy piecu mamę czytającą Gońca i ojca trzymającego drzemiąc świeczkę. Przedemną stoi kałamarz i lampka oliwna. Po prawej stronie siedzi Józek czytając "W ogniu i obozie", po lewej stronie leży chleb. Teraz jest wieczór dzień mamy b. krótki.

Godzina punkt 1/2 10-ej.

Zaloguj się aby skomentować

Środa 25 listopada W niedzielę wieczorem Oleś przyniósł mi książkę

Środa 25 listopada W niedzielę wieczorem Oleś przyniósł mi książkę "Syn Jazdona" Kraszewskiego. Podobała mi się bardzo i sprawiła mi wrażenie. Armaty słychać ciągle, to wyraźniej, to słabiej. Rosja zabiera po kilkunastu, kilkudziesięciu do niewoli. - Mrozy już porządne. Dziś padał śnieg niewielki. - Z Helą i Lodką często się widujemy i rozmawiamy, Hela 22 listopada 1914r. skończyła 16 lat. Zosia teraz rzadziej przychodzi bo zimno. Wieczorami szyjemy, a później siedzimy przy oliwnej lampce. Nafty, żywności, węgla brak w mieście.

8 g. za 10 min.w.

Zaloguj się aby skomentować

Sobota 21 listopada. Rosjan jeszcze nie ma.

Sobota 21 listopada. Rosjan jeszcze nie ma. Wczoraj i dzisiaj słychać huk armat gdzieś niedaleko. Mama się bardzo boi żeby nie zapalili niemcy Ostatniego Grosza i jest rozdrażniona. W tym tygodniu widzieliśmy kilka łun paliły się wsie okoliczne. Kazik kupił mi ołówek za 5 kop. - Wojska niemieckie w kierunku Zawodzia maszerują. W przeszłym roku kiedy chodziłam z Olesiem na pensję, po drodze układaliśmy wiersze. Między innymi mam zapisane "Na polu leży" ułożone przez Olesia:

Rżną armaty, świszczą kule

Że aż w uszach brzęczy !

Tu się żołnierz już przewrócił

A tam jeszcze jęczy

Tam na skrzydle już konnica

Bije się zawzięcie

To ten temu, to ten temu

chce dać szabla cięcie.

- Wiersze te ułożone w 1913r. Kiedy nam nawet się nie śniło o wojnie> Huki armat żadnego na mnie nie robią wrażenia, nic się nie boję, tylko chcę żeby już raz to się skończyło i ruscy weszli do Częstochowy. Drożyzna straszna. Mały czterofuntowy bochenek chleba 33 kop. i jeszcze nie można go dostać, Słonina po 40 r funt. Mąka żytnia razówka po 6 kop., a pszenna po 15 kop. Mama wszystko przepłaca bo niczem się pierw nie zabezpieczyła. Wczoraj kupiła mi mama fartuszek za 70 kop.

po 12 ej 10 minut w południe.

 

Zaloguj się aby skomentować

Poniedziałek 16 listopada 1914r. W kościele byłam w szubie.

Poniedziałek 16 listopada 1914r. W kościele byłam w szubie. Ada przyszła i przyniosła mi 2ie książki "Wieczne miasto" Hall Caine'a i "Mieszkaniec puszczy" Coopera. Dała mi 10 kop., a Tadkowi 5. Mam obecnie 55 kop. Kazik przez parę dni był chory na powiększenie migdałków, dziś już mu lepiej. Oleś mi co niedziela mówi "Ależ ty coraz gorzej się pasiesz" - "przynieś mi jodyny, użyjemy" odpowiadam z uśmiechem. - W sobotę zachorowała resteuratorka był ksiądz i dwuch doktorów. Już jej lepiej. - Mówią, że  jutro np. będą ruscy.

3 g. po poł.

Zaloguj się aby skomentować

Czwartek 12 listopad. W niedzielę przyszła Ada aby specjalnie iść ze mną po palto i załatwić parę drobnych sprawunków.

Czwartek 12 listopad. W niedzielę przyszła Ada aby specjalnie iść ze mną po palto i załatwić parę drobnych sprawunków. Mama też z nami poszła ale nic nie kupiłyśmy. W sklepach były resztki, Ada radziła mi aby poczekać do wiosny, co też spełniłam. - Cały czas mama martwi się żebyśmy no pomarli z głodu bo nie można nic zgoła dostać. Hela Jędrzejewska pożyczyła mi książkę "Pompon" H. Malofa. Lotka Gutze często do mnie przychodzi po książki. Tadzio i Kazik kupili sobie małe książeczki we wtorek 10 listopada Kazio "Bronek" R.M. za 4 kopiejki, a Kazik "W pobliżu bieguna" Zbigniewa Kamińskiego za 12 kop. Byłam dzisiaj u Zosi o 2iej do 7ej wieczorem. Czytałam w Tygodniku Ilustrowanym powieść "Car widmo" Wiktora Gomulickiego. - Wszyscy zajmują się bardzo wojną i płacą po rublu za przeczytanie warszawskiej gazety. Niemcy siedzą w Częstochowie. Obiegają pogłoski, że ruscy z areoplanu rozrzucili odezwy głoszące o przybyciu rosjan do Częstochowy 17 listopada 1914 roku. Przysposobiłam sobie zapasów na 12 dni. Mnie się zdaje, że z tego nic nie będzie i że Niemcy opuszczą Częstochowę jak ruscy. Żydzi b. boja się kozaków, gdyż wydają się przychylni niemcom. W jakiejś wsi odcięło się 2000 kawalerii rosyjskiej od armii, chłopi potrafili przez jakiś czas ukrytych wyżywić, a potem poprzebieranych wyprawić. Rosjanie podziwiają przychylność wojsku rosyjskim i dyskretność. Przyszedł Słocik do nas, który powrócił ze wsi.

20 minut po 8 ej godzinie

Zaloguj się aby skomentować

Sobota 7 listopada. W środę 4 listopada były wybuchy mostów podminowanych przez Niemców.

Sobota 7 listopada. W środę 4 listopada były wybuchy mostów podminowanych przez Niemców. Dziś zbudził nas huk wysadzanych mostów. Trwało to cały dzień. Areoplany krążyły na miastem. W "Głosie Ludu" pisze, że w Częstochowie bitwy napewno nie będzie. Najwięcej ucierpią Kalisz i Sieradz i.t.d. Niemcy potrochu się cofają do Prus. Słyszeliśmy w tygodniu strzały armatnie gdzieś daleko, które syn Rasfera nazwał "kamieniami po płocie". W czwartek byłe wieczorem Urzędowska i opowiadała że "Ameryka, Afryka, Azja idą do polski" mama i ojciec przytakiwali, a ja dusiłam się od śmiechu. Rozmawiając o  (niewyraźnie) mówiła że jakaś kobieta zobaczywszy ornat całując go ugryzła dwie perły które jej odebrali. Szlązaki służące w wojsku niemieckim mają przysłowie "tyn un, ta una, pirun". Otóż jeden szlązak kupił kupił czarnej kiszki zwanej "Kadryl" i przynosząc zonie rzekł "Masz matko usmaż te piruny". Kobieta pokroiła, pozostawiła do smażenia i poszła doić krowę. Mały chłopiec siedzący przy piecu zawołał "Mamo jeden pirun pękł!"  "A ty psio duszo już umiesz kląć" zawołała matka i rzuciwszy mleko zbiła syna. "Żeby ci wszystkie piruny popękały to nie zawołam!" zawołał płacząc malec.

Książki  przeczytałam, palta jeszcze nie mam.

za 3 minuty 4g. popoł.

 

Zaloguj się aby skomentować

Poniedziałek 2 listopada 1914 r. Pogoda dzisiaj śliczna.

Poniedziałek 2 listopada 1914 r. Pogoda dzisiaj śliczna. Mama była z rana w kościele i dała za dusze zmarłe pieniędzy. Wczoraj było wszystkich świętych i dosyć było zimno. Ada była, przyniosła mi "Młodzi w 5-ciu częściach świata" El. Bertheta i "Sfinks lodowy: J. Vernego. Ada dała mamie 3 ruble dla mnie na palto. Prawdopodobnie będę je mieć w tym tygodniu. Niemcy wrócili z pod Warszawy ponieśli tam podobno klęskę, Ruscy wysadzili w powietrze wojska niemieckie. W Często- chowie nędza aż piszczy. Wszystko drogie dwa razy jak dawniej.Dzisiaj była u mnie Hela Pabichowska po południu.

Wróżka francuska p. de Thebes przepowiedziała, że wojna skończy się za dwa miesiące 15 stycznia 1915 r.

godzina po 3-ej 15 minut.

Zaloguj się aby skomentować

Czwartek 29 października 1914 r . Dzisiaj rano zbierali po ulicach mężczyzn do sypania okopów.

Czwartek 29 października 1914 r . Dzisiaj rano zbierali po ulicach mężczyzn do sypania okopów. Było to bardzo zabawne mama mi o tem opowiadała. Idzie, np. kilku młodzieńców. Wczas woła niemiecki oficer "Halt". I zawraca ich ku magistratowi. Oni się tłumaczą, ale to na nic nie pozwala i zabierają. Dalej znów szedł stary żyd z workiem na plecach i jego zabierają. Przyszli do iglarni, ale tu już wiedzieli, maniek właśnie był w kantorze to się schował  czem prędzej za szafę. Nie zauważyli go o umknął do ogrodu. Teraz nie ma żadnego mężczyzny na ulicy - pochowali się. O godzinie pół do 4-ej wysadzili most kolei żelaznej od Sosnowca, bo teraz właśnie są ruscy, idą ku Częstochowie. Wczoraj widzieliśmy 5 areoplanów. Jeden szczególny dwupłatowiec z czarnymi krzyżami na skrzydłach leciał dość nisko nad rzeźnią. Zdawało nam się, że napewno rzuci bombę.

Zaloguj się aby skomentować

Wtorek 27 października W niedzielę z Jadzią od Doktorów byłam zobaczyć most zburzony

Wtorek 27 października W niedzielę  z Jadzią od Doktorów byłam zobaczyć most zburzony przez rosjan na odchodnym. Straszny ! cały żelazny wzniesiony ku górze, robił wrażenie jakiegoś potwora, który, zamierza skoczyć na zdobycz. Wszędzie, na ulicy, w domu, gdzie tylko stanie kupka ludzi mówią o wojnie. Najwięcej w domu postępami wojny interesuje się ojciec. Z Olesiem, z mamą, z Józkiem i ze mną ciągle mówi tylko o tem. Oleś powiedział miedzy innemi o rozmowie z ojcem: "Wojna europejska trwać może cały 1915 rok. Wtedy zapanuje cholera i różne choroby, nakoniec wybuchną międzynarodowe rewolucje, wszystkich cesarzy i władców mogą wziąć diabli i utworzy się Europejska Republika. Nie obejdzie się. bez duży ofiar z ludzi".  Goniec pisze, że w rosyjskich gazetach donoszą, że jeśli zwycięży Rosja  odbędzie się rozbrojenie Europy.

Po obiedzie wyszłam z Heleną Jędrzejewską Lotka Gutze i małą Konia przejść się. Spotkaliśmy Tadka Białkowskiego którego mi Hela przedstawiła. Z Zosia Dobrowolską rzadko się widuję. Umyłam dzisiaj w kuchni podłogę - dałam mamie do czytania "Precz z orężem" Berty baronowej Luttner, która mama czytuje co wieczór i wszystkim się niezmiernie podoba.  Ja czytam różne przeczytane książki. Józek przychodzi co wieczór.

w pół do 5-ej, za 5 minut wieczorem

Zaloguj się aby skomentować