100 lat temu w Częstochowie

Wtorek 27 października W niedzielę z Jadzią od Doktorów byłam zobaczyć most zburzony

Wtorek 27 października W niedzielę  z Jadzią od Doktorów byłam zobaczyć most zburzony przez rosjan na odchodnym. Straszny ! cały żelazny wzniesiony ku górze, robił wrażenie jakiegoś potwora, który, zamierza skoczyć na zdobycz. Wszędzie, na ulicy, w domu, gdzie tylko stanie kupka ludzi mówią o wojnie. Najwięcej w domu postępami wojny interesuje się ojciec. Z Olesiem, z mamą, z Józkiem i ze mną ciągle mówi tylko o tem. Oleś powiedział miedzy innemi o rozmowie z ojcem: "Wojna europejska trwać może cały 1915 rok. Wtedy zapanuje cholera i różne choroby, nakoniec wybuchną międzynarodowe rewolucje, wszystkich cesarzy i władców mogą wziąć diabli i utworzy się Europejska Republika. Nie obejdzie się. bez duży ofiar z ludzi".  Goniec pisze, że w rosyjskich gazetach donoszą, że jeśli zwycięży Rosja  odbędzie się rozbrojenie Europy.

Po obiedzie wyszłam z Heleną Jędrzejewską Lotka Gutze i małą Konia przejść się. Spotkaliśmy Tadka Białkowskiego którego mi Hela przedstawiła. Z Zosia Dobrowolską rzadko się widuję. Umyłam dzisiaj w kuchni podłogę - dałam mamie do czytania "Precz z orężem" Berty baronowej Luttner, która mama czytuje co wieczór i wszystkim się niezmiernie podoba.  Ja czytam różne przeczytane książki. Józek przychodzi co wieczór.

w pół do 5-ej, za 5 minut wieczorem

Zaloguj się aby skomentować

Czwartek 22 października 1914 roku. W tutejszych gazetach piszą ciągle o zwycięstwach

Czwartek 22 października 1914 roku. W tutejszych gazetach piszą ciągle o zwycięstwach Niemców, ani jeden atak żeby nie był odparty, wszędzie zdobywają. Piszą o ciągłych porażkach rosjan, a swoich ani słowa.

W niedzielę była Ada i przyniosła mi "Ciekawe obrazy z życia ludów" J. Popławskiego i "Pobyt w pustyni" Meyne Rejda. Zosia pożyczyła mi "Szamana Inkasów" C. Normanda, Zosia Czerwińska "Starohorski filozof" Szmilowskiego. Obie książki - prześliczne. Józek codzień przychodzi do domu. Oleś tylko w niedzielę. Palta i kapelusza jeszcze nie mam. Pani Słowikowska założyła przy gimnazjum wykłady dla uczennic. Ja nie chodzę. Bo i po co? Uczę się troszkę w domu z polecenia Ady. Przyjechał na urlop Teofil Urzędowski jest podobno podoficerem. Zygmunt chwalił się "że brat był 5 razy w boju".

Był 15 października dzień kokardki na rzecz Polskich Legionów, sporo zebrano pieniędzy. Strzelcy żyją z tego co im ofiarują. Ada opowiadała, że ojciec pani Okuszko, pan Głuchowski mówi, że niektórzy przynoszą srebra, biżuterię, bieliznę, ręczniki, i.t.p.

Pan Gołuchowski jest komisarzem na Częstochowę strzelców.

Dopisuje to w piątek 23 X 1914 Po 4-tej 15 minut.

Zaloguj się aby skomentować

Niedziela 11 października. Wojna się ciągnie

Niedziela 11 października. Wojna się ciągnie, przebąkują coś o rezultatach po dwuch tygodniach. – Pisze tak dawno a jeszcze nie opisałam naszego mieszkania. Mieszkamy naturalnie w Częstochowie, Rzeźnia miejska skrzynka No 50. Mamy oddzielny domek zaraz prawie przy bramie ocieniony od ulicy akacjami. Składa się z sieni kuchni i dość dużego pokoju. Wszedłszy do sieni - na prawo – kuchnia, a prosto – pokój. Pokój ma trzy okna wychodzące na podwórko, obszerne wybrukowane, są trzy trawniki i jeden pod oknami zasadzony mnóstwem akacyjek. W pokoju stoją cztery łóżka, dwa drewniane mamy i moje i dwa żelazne Olesia i dziecinne, komoda ogromna nad nią obraz M.B.Cz. z lampką, szafa obok mego łóżka, kosz Ady i pośrodku stół z czterema krzesełkami. Ogromny piec kaflowy przy ścianie lustro, zegar i lanszaft z widokiem z nad morza, oraz pozapełniane szuflady – dopełniają umeblowanie. – Urodziłam się w Radoszewicy gub. Piotrkowskiej, na wsi w roku 1901, 6 kwietnia w wielką sobotę rano o 6-ej. Rodzina nasza składa się z 9-ciu osób: ojca Jana Słomki i mamy Wiktorii z Ziętalów oraz 7 dzieci  najstarsza jest Władysława (Ada) 25 lat i ja 14 lat w kwietniu 1915 i pięciu synów Aleksander 20 lat, Marian lat 18, Józef lat 16, Kazimierz 12 l i Tadeusz lat 9. Żadne imiona, nieprawdaż? Ojciec jest ogrodnikiem i portierem bierze 25 rb miesięcznie. Pensja nie tęga, lecz mama bierze ogrody w dzierżawę i handluje. Oleś jest w składzie aptecznym Poplowskiego, Ada ferblanką na Rakowie u.p. Okuszków, Józio w składzie Klimkiewicza, ja na pensji (obecnie w domu), a reszta w domu. Czy dość napisałam przez pół godziny.

Za 15 m. 5-ta po poł.

Zaloguj się aby skomentować

Poniedziałek 5 października. Nie mam zimowego palta i do kościoła nie mogę chodzić

Poniedziałek 5 października. Nie mam zimowego palta i do kościoła nie mogę chodzić bo już zimno. Ada wczoraj była, w czwartek przyniosła wstawkę zaczętą na filcu i wyszywałam dalej sama.

Przyjechało do Częstochowy kilkudziesięciu strzelców polskich, którzy zbierają ochotników do legionów. Przyjechał też Wacław Sieroszewski powieściopisarz i ma odczyty. Oleś przyniósł wczoraj urzędowy dziennik strzelecki w którym są odezwy do ludności żeby szli do ochotników "Chcemy zbawić Ojczyznę wyzwolić i bić Moskala, wierzymy nasz sprzymierzeniec - Austria" prawi owa odezwa. "Bardzo dobrze" - mówi Oleś, "chcecie wyzwolić ojczyznę, lecz po co to trzymać z Niemcem?" (Austrię nazywają służką Niemiec). - "Niemiec odwieczny nasz wróg. Jeżeli macie zamiar domagać się na Kongresie praw w Wojsku Polskim, to trzeba nie trzymać z jedynym wrogiem całej słowiańszczyzny - Prusem, przeciw Rusowi, trzeba starać się wygnać obu wrogów". Ja mówię zwycięży Rosja. Wszyscy już znienawidzili Niemców, gdyż strasznie grabią i niszczą.

teraz jest za 5 m. 12 w południe idę na obiad.

Zaloguj się aby skomentować

Sobota 3 października 1914 r. Spokojnie, Żywność bardzo droga.

Sobota 3 października 1914 r. Spokojnie, Żywność bardzo droga. Barak soli. Jest sól zupełnie czarna po 5 groszy i 12 groszy. Ja zamiast zmizernieć utyłam, twarz mam szeroką jak donica- tak twierdzą w domu. - Ada była u nas w czwartek 1 października przyniosła mi  "Na oceanie Antarktycznym" A.de Gerlache i "Walka Północy z Południem" Jul. Vernego.

Mama zgasiła lampę i nie mogę pisać dalej.

Zaloguj się aby skomentować

Anna Fukushima Avatar
Anna Fukushima odpowiedział w temacie: #17091 2 lata 3 miesiąc temu
"NOWA REFORMA" z piatku 2 pazdziernika 1914 r., N° 434:

(...) W miastach, wolnych od załóg rosyjskich, odbywa się energicznie werbunek.
Z Częstochowy dowiadujemy się n. p. z „Legionisty Polskiego", iż „werbunek posuwa się szybko naprzód. W lakalu (zajętym po rządowem gimnazyum męskiem) dzień
i noc stoi warta w pełnym rynsztunku strzeleckim.
Mieszkańcy Częstochowy już bez zdziwienia patrzą na naszych Legionistów, rozmyślając nad zmienną koleją losów. Pomimo początkowej obojętności Częstochowian, sprawa nasza zyskuje coraz szersze poparcie. Otrzymujemy już dary w naturze i wyraźną pomoc od miejscowego oddziału Ligi kobiecej."
____________
AF

Wtorek 29 września. Od niedzieli panuje niepogoda.

Wtorek 29 września. Od niedzieli panuje niepogoda. Ada miała przyjść w niedzielę i nie przyszła. Wczoraj 28 września 1914r. widzieliśmy 4 areoplany po południu. Zosia doniosła mi "Dla dobra dzieci", dałam jej most westchnień. Wieczorem o g. 7 jechało mnóstwo furmanek podobno z żywnością dla żołnierzy. Siedzę w domu, gimnastykuję się, biegam, skaczę. Utyłam b. znacznie i twarz mam strasznie szeroką. Oleś doradził mi te ćwiczenia, więc wypełniam skwapliwie, bo wszyscy się śmieją, a szczególnie mama. Może schudnę, o co proszę Boga. W nocy było widać ogień (...nieczytelne..) o czem z najrozmaitszymi gestami opowiedziała Urzędowska. Wskoczyła na krzesło i ze straszną miną z rękami podniesionymi krzyczała prawie "Ogień buchał, a bum, ...bum" i rozkładała prędko ręce. Gadała i gestykulowała. To bardzo żywo, naraz wyleciała zobaczywszy męża. Myśmy rozkładając ręce, wołali po wyjściu "Pani Urzędowska!"

Już prawdziwa jesień, dzieci idą spać o 8-mej, a ja i rodzice o 9-ej. Oleś oraz Józio nie przychodzi. Józio znacznie podrósł już odemnie większy, bo dotąd to śmieliśmy się z niego, że taki karzeł. Skończy lat 16, 12 lutego 1915 roku. Zawsze irytował się i mówił "czemu mama taka mała, byłbym większym". co dzień widzimy przechodzące wojsko.

za 25 m. 9 godz.

Zaloguj się aby skomentować

Poniedziałek 21 września 1914 roku. Nie byłam w kościele wczoraj.

Poniedziałek 21 września 1914 roku. Nie byłam w kościele wczoraj. Była kiedyś bitwa niemców z kozakami pod Rudnikami. dzisiaj rano kiedy nam przyniósł chłopiec "Gońca", mówił że widział jak na stacji Herbsko-Kieleckiej pakowało się wojsko pruskie. Chorągwie poprzestrzelane i musiało dużo prusaków zginąć ponieważ pędzili kilkanaście próżnych koni. Nad ranem słyszeli strzały z kierunku Mykanowa. Zosia pożyczyła mi książkę "Zbuntowany anioł" nie wiem przez kogo. Czytałam jeszcze raz "Emancypantki" B.Prusa, najbardziej podoba mi się 3-ci tom. Olesiowi zrobił się wrzód na szyi, a ojcu na na nodze. Oleś w sobotę 19 września miał operację na ten wrzód. Służąca którą mama protegowała doktorowej nie może wytrzymać i ciągle przychodzi się skarżyć. Po południu przyszła do nas doktorowa i powiedziała żebym mamie powtórzyła, aby mama przetłumaczyła "tej dziewczynie", jest bardzo harda (Jadzia) i odpowiadaj ej (doktorowej) jak służącej. Doprawdy zabawnie ta na tą, a ta na tę. Będę powtarzać lekcję.


za 20min. 5-ta p.p.

Zaloguj się aby skomentować

Środa 16 września 1914 r. Byłam dzisiaj u spowiedzi i komunii świętej u św. Zygmunta

Środa 16 września 1914 r. Byłam dzisiaj u spowiedzi i komunii świętej u św. Zygmunta. W niedzielę 13 września był deszcz, czyli tak zwana trzydniówka od soboty do poniedziałku. Ada była opowiadała nam jeszcze niektóre szczegóły o panu Janie Plisie. Oczy mu zawiązali wziąwszy za szpiega. Wydał go chłop Choruń. Pani Mikołajewa Plissowa zaczęła zaraz starania i po trzech dniach go puścili. Nauczycielka ze Mstowa p. Jadwiga Rozenbaum z ciotką i siostrą jest w Siedlcu. Pana Łąkowskiego nauczyciela z Blachowni zabrano do wojska rosyjskiego. - Niemcy powywozili prawie wszystką żywność do Prus i mieszkańcom, jeżeli tak potrwa dłużej zagraża głód. - Oleś przyniósł mi w niedzielę "Podróże Gulliwera" J. Swifta. a Zosia w poniedziałek "Hołd Pruski" E. Zorjana i "Przygody Adamka". Dziś umyłam w pokoju i sieni podłogi. Zosia chciała żebym do niej na wieczór przyszła Kończę.

Zmrok godzina 7 1/2

Zaloguj się aby skomentować

Czwartek 10 września 1914 roku. Chociaż Józek twierdził, że dziś 10 września mają przybyć ruscy,

Czwartek 10 września 1914 roku. Chociaż Józek twierdził, że dziś 10 września mają przybyć ruscy, dotąd ich nie ma. Jużeśmy się trochę oswoili i oczekujemy niecierpliwie końca. Jakaś kobieta mówiła mamie, że już trzy noce spali w piwnicy. Zygmunt Urzędowski zasila mnie książkami pożyczył mi dziś "Pana Tadeusza" Ad. Mickiewicza, dałam mu jabłko. Wczoraj Janka mi przyniosła do czytania "Tajemnica zawoalowanej damy". Oleś rano w środę tj. wczoraj zostawił sobie pieniądze pod poduszką i poszedł do składu. Po drodze, nie wiedząc że jest beż pieniędzy wstąpił do sklepu po kołnierzyk. Sięga do kieszeni...., a tu płótno. Zmieszał się.  Na szczęście był to sklep Skórczyńskiego znajomy i skredytował. Dzisiaj dopiero rano zjawił się przed 7-mą (bo nocuje w składzie), ojciec się zdziwił i przestraszył. Mamy nie było. Pieniądze wyjęłam ja i przeliczyłam było 11 rb. i 35 kop. schowałam i dzisiaj oddałam wziąwszy przy nim 10 kop. za znaleźne. Mam własnych pieniędzy 40 kop. Józek przyniósł mamie Krople Walerianowe i kiedy mama tylko zawoła: " A. a. dajcież spokój, ja aż truchleje, że kto nie usłyszał, bo było by po nas" mówi, "Niech mama weźnie kropli" na co mama odpowiada kułakiem w łeb, albo wymysłami. Wybieram się do spowiedzi. Zegar już naprawiony.

Punkt 6-ta wieczorem

Zaloguj się aby skomentować

Niedziela 6 września 1914 r. Ciągle mówią tutaj w Częstochowie

Niedziela 6 września 1914 r. Ciągle mówią tutaj w Częstochowie "Ruskich trzeba się spodziewać niedalej jak dzisiejszej nocy". I tak mówią co dzień wieczorem, a tu noc przejdzie i rano, a potem dzień nastanie i ruskich nie ma. W Kłobucku była w tym tygodniu bitwa kilku kozaków z Niemcami. Mieszkańcy pomagali kozakom więc kiedy zabrali Kłobuck kilku rozstrzelali i spalili dwa domy. Tak opowiadał żyd który przyjechał z Kłobucka. Były podobno pod Przedborzem i Nowo Radomskiem. Prusacy strasznie się boja kozaków. Józek opowiadał nam różne anegdotki. Jedna z nich: Niemcy spotkali w lesie kobietę wracającą z grzybów, - "Dużoście to matko nazbierali tych różnych grzybów?" zapytał szlązak w pruskim wojsku. Grzybów nie ale dużo kozaczków powiedziała kobieta. Niemcy naraz aresztują babę, ona mdleje, cucą ją i prowadzą do "starszego" . Tutaj się wyjaśniło: Prusacy myśleli, że "kozaczki" to Kozacy i tak się strasznie zlękli. - W ogrodzie w Iglarni wykopali dół gdzie by w razie grzmienia armat schronić się, ojciec dał plan, a kopał Maniek, syn portiera Felek, Władek Winles i syn Gewrcmana. W piątek poprzychodzili koledzy Władka W. i zaczęli hałasy. Pruscy stali u Hertza zaraz za płotem na kwaterze, więc wyłamali płot i przyszli. Podeszli do dołu,  zaczęli się pytać na co to?, po co to? (po niemiecku), Żydzi powiedzieli im, że na włoszczyznę. mama to się strasznie boi Prusaków, drżała cały czas, a na wieczór przywędrowali z Mańkiem z pościelą i owocem do domu. W domu to się mówi żeby oni znów nie przyszli po ojca. - Mówił mi Oleś, że jeden Kozak porąbał patrol pruski, składający się z 11 żołnierzy za co dostał złotą szablę.  Ada była, książek mi nie przyniosła, lecz kazała żebym do nich przyjechała. "Ani mi sie nie śni" odpowiedziałam - wolę nie mieć książek, aniżeli chodzić w takim starym palcie chodzić tam". Zdawało się, że nic sobie nie robią z tego,  ale w głębi duszy zrodził mi się żal do Ady, że nie będę miała zupełnie co czytać. Dnia 6 września 1914 roku o ósmej wieczorem wybrany został nowy papież Benedykt XV Giacomo Lella Chiesa. urodził się w dniu 24 listopada 1854 r. w Genui pochodzi ze starej szlacheckiej włoskiej rodziny. Jest bardzo dobry, uczony i dyplomata. .........

teraz spokojnie napozór, ludzie boją się strasznie różnym bajkom.

Zaloguj się aby skomentować

Szymon Gruca Avatar
Szymon Gruca odpowiedział w temacie: #14460 2 lata 9 miesiąc temu
Do pobrania wersja poprawiona.
Włodzimierz Stefani Avatar
Włodzimierz Stefani odpowiedział w temacie: #14471 2 lata 9 miesiąc temu
Witam,
uściślając: zasadnicza poprawka to na str 7 r. "1919" na "1819", plus dwie-trzy literówki w innych miejscach.

Za pomyłki przepraszam
i "wypijmy za błędy" ;)
wlodeks

Poniedziałek 31 sierpnia 1914 r. W kościele wczoraj nie byłam;

Poniedziałek 31 sierpnia 1914 r. W kościele wczoraj nie byłam; ponieważ wszyscy z domu powychodzili, a mama nie chciała pozostać sama. Dziś po południu była u nas ciocia Kępska. Mówiła że podobno do Wyczerp przyjechał jakiś rosjanin i kazał się wszystkim powyprowadzać bo będzie bitwa. Opowiadała mi także o tem jak u nich  i u przez drugich pokopane mają doły. Ojciec poszedł porządkować piwnicę żebyśmy mieli się gdzie schować na wypadek bitwy chociaż Oleś twierdzi, że tu bitwy być nie może bo jest niewygodnie. Ale od przybytku głowa nie boli. Ja tam znów się niebardzo boje, spakowałam trochę swych gracików w dwa małe pudełka, a więc; przybory do toalety, parę chustek do nosa, wstążki, nici igły i naparstek. W drugie pudełko; ołówek, arkusz papieru i drobne rzeczy. Oleś przyniósł mi wczoraj książkę "Zaginiony Świat" Conana Dole'a . przeczytałam. Rano, może była ósma czy wpół 9-tej widzieliśmy areoplan, spadł nad koszarami Bogusławskigo. Po południu widzieliśmy jak wracał nazad do Niemiec. Niedawno rozmawiałam z Zygmuntem Urzedowskim o wojnie. Poprostu wariował na to wspomnienie. Nie ze strachu (bynajmniej) - ale z uciechy jak to umieją chłopcy. Zygmunt ma 13 lat, jest niezmiernie wesoły, a przy tem zapaleniec. Pożyczył mi "Konrada Wallenroda" Ad. Mickiewicza.

Już po zachodzie słońca

Zaloguj się aby skomentować